Sport.pl

Andrea Anastasi mówi, że też miał swoją cegiełkę w mistrzostwie świata

Ciekawe co na to Fabian Drzyzga ;)

Taki nagłówek powitał nas dziś rano z różnych źródeł, które chyba jednak trochę za wcześnie zwietrzyły sensację, bo to nie do końca tak, jak myślicie. My też zaczęłyśmy się obawiać, że znów dało o sobie znać krnąbrne ego Włocha, który wyjdzie teraz na ulice Gdańska i ogłosi się ojcem sukcesu polskich siatkarzy, tak jak wcześniej osierocił ich porażkę pod swoją wodzą uparcie twierdząc, że nic złego się tam z jego winy nie wydarzyło.

O wielki sukces swoich byłych podopiecznych podpytał Anastasiego portal WorldofVolley, deklaracja o cegiełce po części została mu włożona w usta pytaniem o to, ile "jego" jest w sukcesie Polaków.

Wierzę w to, że każde wielkie osiągnięcie to efekt dobrej pracy wykonywanej przez lata i doświadczeń zbieranych w tym czasie. Ta drużyna poczyniła ogromny postęp w poprzednich latach, szczególnie w ostatnim okresie, za co gratulacje należą się już Stephanowi Antidze.

Portal zapytał trenera Lotosu Trefla Gdańsk również o to, czy kibicował Polaków na mundialu, na co ten odrzekł:

Spędziłem wiele czasu z wszystkimi tymi zawodnikami (tylko Mariusz Wlazły dla mnie nie grał), osiągnęliśmy wspólnie wielkie rezultaty, ale też kilka złych, co jest normalną rzeczą w sporcie, dzieliśmy emocje, z które zostaną z nami na zawsze. Jestem teraz bardzo szczęśliwy z sukcesu Polski, polskich kibiców i tych wspaniałych siatkarzy.

No i ze zlepku tych wypowiedzi z polskiej prasy wita nas zdanie "Wiele czasu spędziłem z każdym z zawodników, którzy sięgnęli po złoto mundialu w Polsce. Tylko Mariusz Wlazły nie grał w mojej kadrze, dlatego uważam, że mam swój mały udział w tym triumfie". Które, musicie przyznać, brzmi troszkę mniej niewinnie. Pewnie, że można tutaj zacząć dyskusję, że, no właśnie, czemu Wlazły nie grał, czemu Fabian grał ale jakby nie, a gdzie był Mateusz Mika? Ale wkładu w to złoto ani Anastasiemi, a po części  i jego poprzednikom, odmówić nie można.

Co myślicie?


Więcej o: