Sport.pl

"Krzysztofie, sędzia sam ocenił stan zmoczenia piłki..."

Czyli Marcin Możdżonek o kulisach jednej z licznych kontrowersyjnych akcji wczorajszego meczu.

Mecz Polski z Brazylią miał wielu bohaterów, miał też swojego wielkiego antybohatera. Sędzia z Iranu niestety dołożył swoje do i tak bardzo już napiętej sytuacji pod siatką i stał się gwiazdą Polskiego Internetu (pamiętajcie, kto pierwszy wypuścił ten obrazek do sieci, tak byłyśmy to my).

Nie czujemy się dobrze z takim pastwieniem się nad sędziami, ale pa, Mohammad serio powinien przemyśleć zmianę profesji. Irańczyk najpierw przy naszej absolutnie zgodnej z regulaminem obronie udowodnił, że ma problemy z liczeniem do trzech, przy sytuacji z żółtymi kartkami okazało się, że 1+1 to równie trudne dodawanie, więc kiedy Marcin Możdżonek zmierzał w kierunku pola zagrywki, ten wykorzystał okazję, przywołał go z piłką do siebie i postanawiając ratować twarz oraz honor swojego nauczyciela matematyki, policzył: jedna? Jedna.

No dobra, żarciki na bok, w tym wypadku sędzia akurat został wplątany w psychologiczne gierki siatkarzy, intrwencji domagał się Brazylijczyk, który twierdził, że Możdżonek specjalnie "zmoczył" piłkę. Tak czy inaczej, zwłaszcza po wcześniejszych przygodach Irańczyka, wyszło dość kuriozalnie.

A teraz Marcin kawa na ławę, zmoczyłeś czy nie?

Więcej o: