Sport.pl

Red Bull zbudował sobie tor i poniósł na nim klęskę, czyli o GP Austrii słów kilka

Gdzie jest Kimi?

To pytanie, które towarzyszy mi właściwie od początku sezonu. Ferrari zawodzi, ale Fernando jeszcze jakoś się trzyma, robiąc coś z niczego, jak to zwykli mawiać komentatorzy, podczas gdy Kimi. No właśnie... Kimi zalicza wyścig do zapomnienia za wyścigiem do zapomnienia.

Ale po kolei: GP Austrii wróciło do kalendarz F1 po kilkuletniej przerwie, a wszystko dzięki staraniom szefa Red Bulla, Dietricha Mateschitza.

GP Austrii

Team sprosił znamienitych gości...

SPIELBERG, AUSTRIA - JUNE 21:  Gregor Schlierenzauer poses in the Infiniti Red Bull Racing garage during final practice ahead of the Austrian Formula One Grand Prix at Red Bull Ring on June 21, 2014 in Spielberg, Austria.  (Photo by Mark Thompson/Getty Images) *** Local Caption *** Gregor Schlierenzauer

SPIELBERG, AUSTRIA - JUNE 21:  Thomas Morgenstern poses in the Infiniti Red Bull Racing garage during final practice ahead of the Austrian Formula One Grand Prix at Red Bull Ring on June 21, 2014 in Spielberg, Austria.  (Photo by Mark Thompson/Getty Images) *** Local Caption *** Thomas Morgenstern

I bum - nie trafił z formą - zwycięzca poprzedniego wyścigu Daniel Ricciardo zajmuje ledwie ósme miejsce, a jego partner, Sebastian Vettel, zostaje na skutek problemów z bolidem zdublowany już w okolicach drugiego okrążenia i zjeżdża do garażu w połowie wyścigu.

A zapowiadało się tak ładnie, bo oto kwalifikacyjną hegemonię mercedesowego duetu przerwali w końcu panowie z Williamsa - z pole position ruszał Felipe Baby, a tuż za nim ustawił się Valtteri Bottas.

Nico dopiero trzeci, a Lewis bez kółka w sobotę - dziewiąty.

Światła gasną, Lewis wystrzela jak z procy, albo i armaty i zanim się obejrzymy jest czwarty. I tak mimo prowadzenia na początku i na skutek nie najlepszych decyzji strategicznych Williams musi zadowolić się miejscem trzecim i czwartym, a Felipe musi dodatkowo na koniec bronić swojej czwartej  pozycji przed dawnym kolegą zespołowym Fernando Alonso.

Ale Valtteri miał powód do radości.

GP Austrii

Bo jak zwykle wygrał duet Mercedesa - Nico przed Lewisem, przy czym ten pierwszy umocnił się dodatkowo na pozycji lidera klasyfikacji generalnej. Lewis tymczasem ucierpiał na skutek dłuższych pit stopów, z których obecnie robi się coraz większa afera, a które zdecydowanie utrudniły mu podjęcie walki o zwycięstwo. Znacznego ocieplenia klimatu w Mercedesie nie dostrzegłyśmy, ale panowie przynajmniej próbowali zachowywać pozory (Małe Mi są czepliwe i nie wierzą w PRowe gesty).

Na więcej empatii mógł liczyć biedny Felipe Baby, który w końcu startował z tego pole position. A skończyło się jak zawsze.

Bycie faster than Fernando tym razem zdało się na niewiele.

Naszym cichym bohaterem był tymczasem Sergio Perez, który po starcie z 15 pozycji (z karą cofnięcia na starcie) zameldował się na mecie na miejscu szóstym.

A Kimi? Kimi został po dwóch okrążeniach poproszony o zwolnienie w celu ochłodzenia hamulców.

Na koniec zaś otrzymałyśmy wisienkę na torcie w postaci Webbo przeprowadzającego wywiad z kierowcami na podium i już nic więcej do szczęścia nam nie było w Austrii trzeba.

Miłego tygodnia Webbo dziewczyny!

Mark Webber

Więcej o: