Sport.pl

Hm, może trochę zbyt pochopnie zrobiłyśmy tę interwencję ws. nowej fryzury Zibiego

Nie wiemy czy to obecność lodów, ładnych kolegów czy słońca, ale jakoś przyjaźniej nam się teraz ona jawi.

Czyli można odwołać alarm, to nie jest powrót do kucyka, a jedynie niefortunnie oklapnięta na czoło grzywka i efekt wersji "rozczochrany po meczu", która przestraszyła nas poniedziałkowego poranka.

W wersji dziennej ogarniętej wygląda to zdecydowanie lepiej, ale oczywiście kolegom (Bruno i Urosowi) oddajemy co kolegów, czyli, że są ładni i mają lody. Kurde dobrze wyglądają te lody.

Ale dobra, skupmy się. Panowie wybrali się chwilę słodkości na pocieszenie po albo dla krzepy przed drugim pojedynkiem półfinałowym ligi włoskiej. Tak czy inaczej na zdrowie im nie wyszło, bo ich Modena po raz drugi musiała uznać wyższość Maceraty Bartka Kurka. Tym razem bardziej zadowolony z siebie mógł być Kypek, który pojawił się na boisku na początku drugiego seta (wszystkich ich było trzy) i został na nim do końca zdobywając 11 punktów (8 ataków i trzy bloki).

[fot.facebook.com/LUBEVOLLEY]

Zibiemu poszło nieco gorzej, co prawda wszedł w podstawowym składzie, ale w całym spotkaniu zdobył zaledwie sześć punktów.

Mamy nadzieję, że chociaż lody były dobre.

Więcej o: