Sport.pl

Robert Lewandowski zabrał wczoraj na mecz swoją szczęśliwą maskotkę

Nie, oczywiście, że nie mówimy o Ani ;)

Kiedy w zeszłym roku Robert Lewandowski strzelał swoje słynne cztery bramki Realowi Madryt, z trybun obserwował go przyjaciel z dzieciństwa, siatkarz wówczas Delecty Bydgoszcz obecnie Skry Bełchatów, Andrzej Wrona. Pamiętacie?

We wczorajszym spotkaniu rewanżowym 1/4 finału tegorocznych rozgrywek Borussia Lewandowskiego potrzebowała mniej więcej podobnego nieprawdopodobnego wyczynu swojego asa, nie ma co się dziwić, że as postanowił sięgnąć po swojego asa z rękawa i zaprosić na mecz Andrzeja. Siatkarz doskonale wiedział z jaką misją jedzie do Dortmundu:

Wygląda na to, że Andrzej polubił się również z żoną Roberta, która jakiś czas temu pozowała w czapie z kolekcji Kłos vs Wrona:

[fot.facebook.com/AndrzejWronaKracze]

A teraz (najpewniej) towarzyszyła Andrzejowi na trybunach. Kibicowanie wyszło im ładnie, ale Borussia grała pięknie, goniła, ale tym razem się nie udało. Andrzej, ile bramek pokazałeś Robertowi żeby strzelił?

Widzisz Robert, trzeba było posłuchać.

Więcej o: