Sport.pl

To był chyba udany weekend w skokach, czyż nie?

Podium w sobotę, podium w niedzielę.

Nie wiało, nie padało, nie było przerw, ani dziwnych decyzji jury. Były wygrane kwalifikacje - dwa razy przez Kamila i dwa przyjemne konkursy. W sobotę trochę zabrakło do zwycięstwa, ale mina Kamila, który obserwował skaczącego po pierwsze miejsce Morgiego była najbardziej uroczym widokiem na świecie.

 

W niedzielę było jeszcze lepiej - jakiś szalony DJ dorwał się do skoczni i puszczał hity z lat 80', a my razem z nim cichutko nuciłyśmy w stronę naszego skokowego guilty crusha Andersa J.

Pierwsza seria szła idealnie, Stoch był pierwszy, Żyła trzeci, no i oczywiście nie mogło być tak pięknie, musiało stać się coś złego. Skaczący na ostatku Morgi boleśnie się wywrócił, okropnie potłukł, złamał mały palec i został helikopterem przewieziony do szpitala.

Radosna atmosfera prysła, ale na osłodę pozostały sukcesy sportowe. A raczej jedne sukces, bo ani Żyła, ani Kot nie skoczyli wybitnie w drugiej serii, wybitnie skoczył za to Kamil, który pokonał Ammanna i Kasaiego i wygrał drugi konkurs w Titisee-Neustadt!

No i stanął na podium w bardzo dobrym towarzystwie - strasznie nas cieszy trzecie miejsce Japończyka - weterana. 42 lata i pierwsze podium od 2010 roku. Wow! Uszanowanko!

I za najlepszy kask ze wszystkich skoczków na świecie też uszanowanko!

No to jeszcze trochę Kamila:

Żeby tylko taka forma utrzymała się do Soczi...

Więcej o: