Sport.pl

A jednak! Kimi Raikkonen opuści dwa ostatnie wyścigi sezonu!

Ale to wcale nie jest tak jak myślicie.

Też tak pomyślałyśmy. Podczas ostatniego weekendu wyścigowego Iceman powiedział przecież w wprost, że zespół Lotus nie zapłacił mu od początku sezonu ani grosza i że rozważa wycofanie się ze kończących sezon startów. Ostatecznie w Abu Zabi wystąpił, co chyba tylko jeszcze pogłębiło jego frustracje (sobotnia dyskwalifikacja, niedzielny wyścig zakończony po połowie okrążenia).

Oficjalną przyczyną wycofania się z GP USA i Brazylii są jednak problemy zdrowotne. Kimi na problemy z plecami narzeka już od dawna, podobno nie kładzie się spać bez zażycia tabletek przeciwbólowych, nie zapomnijmy, że z tego powodu prawie musiał się wycofać ze startu w Singapurze. Menadżer kierowcy informuje, że zamiast polecieć do Austin na kolejne Grand Prix, jego podopieczny uda się już w najbliższy czwartek do Salzburga na operację uszkodzonego fragmentu żebra (tuż przy połączeniu z kręgosłupem), który powoduje ból. Po zabiegu czeka go miesięczna rehabilitacja, co wyklucza również start w Brazylii.

I tak oto zakończył się sezon 2013 i kariera Kimiego Raikkonena w Lotusie.

Oczywiście od razu pojawiły się teorie spiskowe głoszące, że to tylko ładna wymówka i kierowca tak naprawdę postanowił się wypiąć na zespół, ale nam zupełnie nie chce się w to wierzyć. Kimi otwarcie mówił przecież o powodach waśni z Lotusem i nie krył, że chodzi o pieniądze, po co teraz miałby silić się na wymówki angażując w to swoje zdrowie? Nope, to nie styl Icemana.

Kimiemu życzymy zatem szybkiego powrotu do zdrowia, sobie dzielnego zniesienia końcówki sezonu bez Icemana w stawce. A Sebastianowi Vettelowi, żeby mu nikt nie powiedział.

"Fuck this shit".

Bo też nie przyjedzie.

Więcej o: