Sport.pl

Ale za to mamy dla Was dobre wiadomości z obozu Łukasza Żygadło

Niestety kostka nadal ma się źle, ale przynajmniej pacjent jest dobrej myśli.

O feralnym upadku na stopę kolegi podczas niedzielnego treningu pisałyśmy wczoraj, dziś już wiemy, że operacja okazało się konieczna bo doszło do pęknięcia kości. Również dziś Ziomek miał odlecieć do kliniki w Monachium, w której zapadnie decyzja o tym, czy konieczny będzie kolejny zabieg (być może skończy się na samej rehabilitacji). Na razie rozgrywający przebywa(ł) w szpitalu w Kazaniu w oczekiwaniu na załatwienie formalności wizowych i mimo niesprzyjających okoliczności, stara się zachować optymizm.

 

Mam dobrą opiekę. Od razu fachowo się mną zajęto, dlatego jestem dobrej myśli - uspokaja rozgrywający w rozmowie z Przeglądem Sportowym.


Łukasz ubolewa, że nie będzie mógł zagrać z drużyną od początku, bo pierwsze treningi bardzo przypadły mu do gustu i wygląda na to, że w zespole z Kazania po prostu dobrze się czuje.

 

Treningi wyglądały naprawdę fajnie. Czuć było chemię pomiędzy zawodnikami, zaczynałem się z nimi dobrze rozumieć. Tym bardziej jest mi przykro, że nie będę mógł grać. Nie wiem jak długo potrwa przerwa w grze. Jest za wcześnie, by snuć takie plany.


Drogi Ziomku, wracaj szybko! Koledzy czekają na dalszy rozwój chemii.

 

P.S. Patrzcie co własnie znalazłyśmy, koledzy z Trento pamiętają!

Więcej o: