Sport.pl

Paolo! Andrij!

Kopę lat!

Sorry, J.Lo, ale w kategorii "najfajniejsi ludzi, jakich spotkali Królewscy na amerykańskim tournee" właśnie przegrałaś z kretesem. Paolo Maldini, to jeden z największych crush'ów naszego dzieciństwa, żywa legenda, po którego odejściu przez dwa bite sezony oglądałyśmy Serie A z szybami w oczach. A Andrij? Andrij to po prostu Andrij, piłkarska klasa sama w sobie.

Skąd wzięły się obie eks-gwiazdy Rossonerich w hotelu w Miami? Nie mamy zielonego pojęcia, ale wahamy się między dwiema opcjami a) przebyli całą drogę z Europy do USA, by zobaczyć się ze swoim eks-tatą, Carlo Ancelottim, bo się za nim stęsknili i b) załatwiali w USA jakieś hałturo-około-promocyjne-futbolowe sprawy i wpadli przy okazji.

 

 

 

Mniejsza jednak o powód, większa o radość z zaistniałego spotkania. Takiej prawdopodobnie nie dostarczyłaby królewskim nawet J.Lo dająca im prywatny koncert na hotelowym korytarzu. Wzajemnemu tuleniu, uściskom dłoni i przyjacielskim pogawędkom nie było końca, a każdy z piłkarzy cieszył się jak dziecko na gwiazdce. Oczywiście wszystko zostało uwiecznione na obowiązkowych słitfociach, których jest od groma, ale które naprawdę z wyjątkową przyjemnością oglądamy i nawet się lekko przy tym wzruszamy.

 

 

 

 

 

 

Trochę zastanawia nas, czemu tutaj Sergio wbił się do foci pod tytułem "starzy kumple z Milanu", ale najwyraźniej stwierdził, że jak będzie się śmiał z ich hermetycznego żartu tak samo głośno jak oni, to nikt nie zauważy, że nie zaliczył w swojej karierze epizodu na San Siro.

 

Hm.

Więcej o: