Sport.pl

Nasz ulubiony bromans Arsenalu robi wielki come back

Już prawie zapomniałyśmy jak Wojtuś i Jack potrafią być razem uroczy.
Już prawie zapomniałyśmy jak Wojtuś i Jack potrafią być razem uroczy.

Jeśli właśnie zaczęłyście marzyć, że Wojtuś wziął przykład z Jacka, przywrócił do życia swój profil na Twitterze i teraz niczym za starych dobrych czasów włamują się sobie na nie nawzajem, musimy was rozczarować. Nic z tych rzeczy. Wojtuś wciąż na razie pozostaje na odwyku od ćwierkania, ale... prawdziwy bromans jest jednak sobie w stanie i w takich warunkach poradzić i końskie zaloty bez problemu przenieść z internetu do rzeczywistości, a konkretnie przed kamerę Arsenal TV.

Mamy więc klimat leniwego popołudniowego podwieczorku. Stolik, krzesełka, herbatkę w eleganckiej angielskiej porcelanie, ciacha na talerzyku i... różnorakiej maści pytania, które losują i na które dzielnie odpowiadają. Krzesła okazują się tu dosyć istotnym elementem, bo niespodziewanie jednym z głównym wątków filmiku staje się nieustanne zmienianie na nich pozycji przez obu panów, a szczególnie Wojtka, który mierzy o dobre pół metra za dużo, by czuć się na nim komfortowo.

Co jednak ważniejsze, nawet w tych warunkach bromans potrafi rozkwitnąć. Już dawno nie widziałyśmy tak intensywnie nagromadzonej słodkości w jednym 6-minutowym filmiku. Komplement goni komplement, "Awwww" miesza się z "ojeju", a to Wojtuś wyzna, że podziwia Jacka pasję do piłki, a to Jack zarzuci, że Wojtuś jest przystojny.

Chociaż... chociaż... i tak momentem, w którym odpadamy totalnie jest ten, kiedy Wilshere nie ustaje w usilnym wmawianiu, że tym, co naszego bramkarza najbardziej w nim inspiruje musi, po prostu MUSI być to, że jest dobrym ojcem. To z kolei skłania tego drugiego to opowiedzenia cool story o Archie'm, która podoba nam się prawie tak bardzo, jak ta o Bekchamie, albo o wzruszającej tęsknocie za Czesiem. Oj, co my Wam zdradzamy, zobaczcie same

A jeśli film zniknie z Youtube'a, można obejrzeć go na stronie Arsenalu, udając się TUTAJ.

Więcej o: