Sport.pl

David Luiz, jego czapka, dzieci i piłkarzyki, to stanowczo za dużo, jak na moje skołatane nerwy

Oczywiście dzieci i  piłkarzyki nie należą do Davida Luiza (w przeciwieństwie do czapki), ale występują razem w jednym filmiku, powodując, że dzieje się ze mną coś bardzo, bardzo dziwnego.

A jeszcze nie powiedziałyśmy, że w tym filmiku występuje też Oscar. No właśnie.

Więc, roznoszone nadmiarem słodyczy i jakimś dziwnym bólem w okolicach serca, spróbujemy Wam opisać, co się na tym filmiku dzieje, chociaż najchętniej, już do końca tygodnia wydawałybyśmy z siebie nieartykułowane dźwięki składające się z przeciągniętej samogłoski "a" i spółgłoski "w", oraz obmyślały sprytny plan wycieczki do Londynu w celu porwania tego superezolutnego blond chłopca z drużyny Davida.

No więc David, do którego sekretnego uwielbiania do bólu się ostatnio przyznałam, a który w swojej czarnej czapce wygląda tak hot, że kolan to ja już dawno nie mam, i Oscar grają z małymi fanami Chelsea w piłkarzyki. Samo w sobie byłoby to już nieznośnie słodkie, a tu dodać jeszcze trzeba, że kompletnie nie wiedzą o  co chodzi (na pytanie dziennikarza czy David w ogóle wie "czy jest żółty czy czerwony" odpowiada "jestem niebieski"), nie wiedzą kto wygrywa, towarzyszący im chłopcy są supermegacute (zwłaszcza blondynek i jego "they're lying!", no i są w te piłkarzyki gorsi ode mnie, a ja naprawdę jestem najgorszym piłkarzykograczem świata.

Awww, awww, awww, awww, awww... chcę grać w piłkarzyki z Davidem Luizem! I z tym chłopcem!

PS. A wideo znalazłyśmy na blogu sport

Więcej o: