Sport.pl

Freund i Schlierenzauer wygrywają w Lillehammer, a my cieszymy się ze startu sezonu na śniegu

I bardzo, bardzo, bardzo mocno staramy się zapomnieć o wynikach Polaków.

7 punktów w sobotę (w tym tylko jeden Kamila Stocha), 4 w niedzielę (samotny Krzysiu Miętus) - to wyniki polskiej kadry na skoczniach w Lillehammer. Przyznamy bez bicia, w najczarniejszych snach się tego nie spodziewałyśmy, zwłaszcza, że kwalifikacje wypadły może i bez błysku, ale przyzwoicie. No cóż, zdarza się. Było trochę smutno, ale na pewno nie będziemy w nikogo rzucać kamieniami i nie będziemy prześcigać się w krytyce naszych orłów, tak jak to się dzieje na niektórych forach.

Zamiast tego zacytujemy mistrza skoczni (a od niedawna także mikrofonu :)) Adama Małysza.

W Lillehammer ponieśliśmy porażkę, ale głupotą byłoby kogoś skreślać czy wykonywać jakieś nerwowe pociągnięcia. Poczekajmy z drastycznymi ruchami. W piątek i sobotę są zawody w Kuusamo. Czasem w procesie szkoleniowym wystarczą dwa dni, by się wszystko przekręciło o 180 stopni. Gdyby jednak w Finlandii powtórzyła się sytuacja z Norwegii, to wówczas należałoby już reagować. Takie jest moje zdanie - powiedział Adaś.

Święte słowa. Dajmy im trochę czasu. A na razie skupmy się na radośniejszej stronie skoczni. Czyli w zasadzie na całej reszcie. A w szczególności na tym, że wreszcie się zaczęło!

W sobotnim konkursie na średniej skoczni pięknie zaprezentował się Morgi i Severin Freund. Niemiec wygrał konkurs dzięki długim i równym skokom na odległość 99 i 100,5 metrów. Morgi miał zaś najdłuższy skok serii finałowej - 102 metry. Po pierwszej serii sensacyjnie prowadził 17-letni Andreas Wellinger (103 metry), na którego też nie sposób było nie zwrócić uwagi i którego spodziewamy się oglądać często, a nawet częściej.

Może niekoniecznie bez kombinezonu, bo to jednak zima, a nie letnie Grand Prix. W niedzielę popis dał już zupełnie kto inny. Gregor Schlierenzauer wygrał 41 zawody w karierze. I przyznamy się bez bicia, za każdym razem, gdy patrzymy w jego metrykę - 23 lata! - jesteśmy w szoku o rozmiarach skoczni w Planicy. Rekord zwycięstw Mattiego Nykanena (46) nie przetrwa tego sezonu.

Drugie miejsce zajął Andreas Fannemel (przegrało o 0,1 punktu), a trzeci był Morgi, który po norweskim weekendzie będzie nosił koszulkę lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

A na koniec chciałybyśmy docenić jeszcze jednego skoczka - Noriakiego Kasai, który wczoraj zajął 10 miejsce w konkursie. Japończyk w czerwcu skończył 40 lat i nie ma najmniejszej ochoty przestać skakać na wysokim poziomie. Brawo :)

Więcej o: