Sport.pl

Gol Zlatana ukradł show wszystkim wczorajszym meczom reprezentacyjnym

A przecież był to wieczór szlagierów.

Wieczór szlagierów wieczorem szlagierów, ale wszystkie te szlagiery jakby umówiły się, żeby nie zakłócać i nie odwracać uwagi od tego, co wydarzyło się  meczu Szwecji z Anglią. Szwecji, która wyrasta tu nam na Reprezentację Comebacków. Ale po kolei, Szwecja Szwecją, ale innym spotkaniom też należy się minimum uwagi.

Włochy - Francja 1:2

Włosi z Francuzami, a Francuzi z Włochami zawsze mają jakieś rachunki do wyrównania, a ich mecze, nawet towarzyskie, rozpalają emocję. Tym razem było jeszcze bardziej pikantnie, bo ni stąd ni z owąd Franck Ribery oświadczył, że Bayern jest dla niego ważniejszy od reprezentacji. Z Włochami zagrał, ale gola nie zdobył.

Strzelanie zaczęli Włosi - w 35. minucie wynik spotkania otworzył El-Shaarawy, ale z prowadzenia azzurri cieszyli się tylko dwie minuty. Wyrównał Valbuena, a po przerwie gola na wagę zwycięstwa strzelił Gomis.


Italy 1-2 France przez goalsarena2012

Holandia - Niemcy 0:0

No i co, i miał być szlagier, miał być grad goli, miał być rewanż za Euro i co? I Zero. A nawet dwa. No cóż, na usprawiedliwienie obie drużyny mają rezerwowość swoich składów, ale... Minuty mijały, Jogi się frustrował...

 

Coach Joachim Loew of Germany reacts during their international friendly soccer match against Netherlands in Amsterdam November 14, 2012.  REUTERS/Toussaint Kluiters/United Photos  (NETHERLANDS-Tags: - Tags: SPORT SOCCER)

 

...a gola jak nie było, tak nie było. Najbliżej był chyba Marco Reus, który huknął nad poprzeczką. Ale przynajmniej na koniec były klaty:

 

Germany's Thomas Mueller, goalkeeper Manuel Neuer, and Per Mertesacker, from left, greet fans at the end of the international friendly soccer match against The Netherlands at ArenA stadium in Amsterdam, Netherlands, Wednesday Nov. 14, 2012. The match ended with a 0-0 score. (AP Photo/Peter Dejong)

No dobra, jedna klata. Zawsze coś.

Szwecja - Anglia 4:2

To był mecz, który wynagrodził umiarkowanie wszystkich innych meczów. Miał gole, miał dramatyczne pościgi, miał Ciacha i był chyba jeszcze fajniejszy, niż pamiętne spotkanie obu drużyn na Euro 2012. Pierwszego gola dla Szwecji strzelił Zlatan Ibrahimović, piętnaście minut później wyrównał Welbeck. Caulke dał Anglii prowadzenie, a potem był już tylko one man show Zlatana Ibrahimovicia, który po pierwszym strzelił jeszcze trzy gole, w tym tego przecudnego, wspaniałego i niesamowitego, który już okrzyknięty został bramką stulecia.


x


Więcej o: