Sport.pl

Nole wygrywa ATP World Tour Finals!

Roger przegrywa. Co to był za mecz dziewczyny! Mamy o połowę mniej włosów i straciłyśmy wszystkie paznokcie.

Zaczęło się od dominacji Rogera, który po trzech gemach prowadził 3:0 i grał jak stary dobry Roger - szybko, efektywnie i efektownie. Potem jednak Nole pozbierał się, odrobił przełamanie, doprowadzając do 3:3, a chwilę później przełamał Federera drugi raz. Zrobiło się 5:4, a Nole serwował by wygrać seta. Panowie nie byliby jednak wczoraj sobą, gdyby zakończyli w tak prosty sposób tę partię. Zgodnie z obowiązującą w Londynie zasadą wzlotów i upadków, Federer wybronił się, przez co doczekałyśmy się tie-breaka. Tu Roger popełnił karygodny błąd w kluczowym momencie, a pierwszy set padł łupem Djokovića 7:6.

W drugim secie miałyśmy powtórkę z rozrywki, kiedy Roger znów rozpoczął od przełamania Nole. Tej przewagi nie dał sobie odebrać prawie do końca seta, kiedy serwował przy stanie 5:4, by zaprzepaścić szansę wygrania seta i pozostania w grze. Zrobiło się 5:5, Nole wygrał swojego gema serwisowego, po czym przełamał Rogera, który sprawiał wrażenie, jakby nagle lekko poddał się wszechogarniającej presji. 7:5 i zwycięstwo Novaka.

Jesteśmy bardzo usatysfakcjonowane tak pięknym i efektownym zakończeniem sezonu. Nie ukrywamy, że część Ciachoredakcji ściskała kciuki za Rogera aż nam kostki pobielały, ale to Nole był wczoraj bardziej regularny i popełniał mniej błędów. No i cóż... numer 1 światowego tenisa na koniec sezonu wygrywa z numerem 2. To chyba sprawiedliwe rozwiązanie, nie?

 

Roger Federer, Novak Djoković, ATP World Tour Finals

 

Tymczasem nasi koledzy ze sport.pl wspominają, jak świetny był to sezon w męskim tenisie z czterema różnymi zwycięzcami czterech turniejów wielkoszlemowych (Australian Open - Nole, Roland Garros - Rafa, Wimbledon - Roger, US Open - Andy). Do poczytania tu.

Nam strasznie żal, że Nadal stracił przez kontuzje drugą połowę sezonu, w tym olimpiadę, więc na pocieszenie dodajemy fotkę Hiszpana na siłowni. Rafa donosi, że trenuje ciężko, a my mamy nadzieję zobaczyć go znowu na kortach w szczytowej formie w przyszłym roku.

 

Rafael Nadal

Więcej o: