Sport.pl

Jacky wrócił na dobre!

Radujcie się ludzie! Płaczcie niewiasty!

Okej, powiecie, że jego wielki comeback już był, że przecież trąbiłyśmy o nim wszem i wobec kilkanaście dni temu, ale....teraz mamy do czynienia z powrotem na dobre, na 100pro, przez wielkie "P". Nie, nie chodzi bynajmniej o twittera (choć o taki w przyszłości też byśmy się nie pogniewały), lecz o wybiegnięcie na murawę w meczu o coś więcej niż szacunek kolegów z grupy treningowej, a o stawkę całych 3 punktów.

Po 14 miesiącach przerwy Wilshere na powrót znalazł się w meczowej jedenastce (ostatnim razem to było w lipcu w meczu Anglia-Szwajcaria) i wystąpił w spotkaniu drużyny Arsenalu U-21, która zmierzyła się we wczorajsze południe z West Brom. I choć to nie pierwsza drużyna, to i tak "10" znowu w wielkim stylu pojawiła się na jego plecach. Ach, jak on pięknie znowu w czerwono-białej koszulce wyglądał, jak dumnie, jak nasze oczy tęskniły za tym widokiem....

 

 

 

 

 

Żeby jednak nie przeciążać skarbu "Kanonierów", wszak teraz wszyscy na biedaczka chuchają i dmuchają, został zmieniony już w 63 minucie, ale z pewnością wraz z powracającą formą jego czas na boisku będzie się wydłużał. Spoko, póki co w dresie i w fiolecie też mu do twarzy.

 

Przy okazji, do barw Kanonierów powrócił też drugi długoterminowy pacjent- rehabilitant na Emirates - Emmanuel Frimpong, który od kilku miesięcy leczył uraz wiązadła kolanowego.

 

 

No to jak chłopcy? Teraz pierwsza drużyna?

Więcej o: