Sport.pl

Bohater dnia wczorajszego: Pastor M.

Musimy przyznać, że nieczęsto piszemy na Ciachach o Pastorze. Bo po pierwsze jak dotąd nie przekonywał nas jako sportowiec, a po drugie, co tu dużo mówić - Wenezuelczyk ma dość... hmmm... nachalną urodę, przywodzącą na myśl raczej słynnego Buźkę z filmów o Jamesie Bondzie niż samego Jamesa. Ale zapominamy o tym wszystkim, bo wczoraj Pastor był bohaterem dnia. Nie tylko na torze.
Nie zapominamy też o innych dzielnych strażakach.

Jak już pewnie wiecie, tuż po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia zespołu Williams w garażu zwycięzców wybuchł pożar. W obliczu zagrożenia nikt się nie obijał, a wszyscy członkowie teamu dzielnie wspomagali potrzebujących i gasili ogień. Pracownikom Williamsa pomagali także członkowie innych ekip. To się dopiero nazywa team spirit!

W imieniu zespołu Williams chcielibyśmy podziękować wszystkim członkom zespołów innych ekip za ich pomoc podczas pożaru. Byliśmy poruszeni ich pomocą. To było imponujące.

Pastor na własnych plecach wyniósł z zadymionego garażu swojego 12-letniego kuzyna, Manuela. Zaledwie półtorej godziny po tym, jak sam był noszony na rękach...

Najpierw...

 

Pastor Maldonado

 

...potem...

 

Pastor Maldonado

 

Respekt.

Nie martwcie się, pożar wyglądał poważnie i ucierpiało w nim łącznie 31 osób (z zespołów Williams, Force India i Caterham), ale nikt nie odniósł żadnych poważniejszych obrażeń, choć 7 osób zostało w szpitalu.

 

 

Wniosek jest prosty: całkowity zakaz palenia na torze jeśli kiedykolwiek będziemy w niebezpieczeństwie, na pewno zadzwonimy po formułowców.

 

 

Więcej o GP Hiszpanii już wkrótce napisze Wam ruby.

9 powodów dla których warto czekać na powrót Roberta Kubicy do F1 >>Robert Kubica

Więcej o: