Sport.pl

TT-F1 czyli o czym formułowcy ostatnio ćwierkają

W dzisiejszym odcinku m.in. Webbo wciąż jakby ciągnie w przestworza, Jaime obowiązkowo dostarcza nam zestaw słitfoci, Daniel Ricciardo zdradza się z wątpliwymi talentami artystycznymi, Heikki ujawnia kompromitujące zdjęcia z przeszłości, a Fernando daje porady dotyczące kawalerskiego życia. Na koniec zajrzymy też, co porabia robiący ostatnio furorę Tomita, który skradł serca przynajmniej części Ciachoredakcji. Wpadnie też tylko troszkę irytująca Jessybondgirl z nową fryzurą i nową funkcją - odźwiernej.

Zacznijmy od Webbo, który tym razem wyjątkowo nigdzie nie fruwa, ale i usiedzieć na ziemi nie potrafi spokojnie, oddając się w przerwach między wyścigami takim oto rozrywkom:

 

Mark Webber

 

Ścianka może niska, ale że tak bez zabezpieczenia Mark?? BARDZO dobrze i wnikliwie przyjrzałyśmy się części ciała Webbo od pasa w dół i uprzęży nie widzimy!

Jaime trochę narzeka, że się nie ściga:

Długa podróż. Madryt-Rzym-Dubaj-Szanghaj! A wszystko to bez ścigania się!! ;)

Nieważne - słitfocie obowiązkowo są z każdego możliwego miejsca z każdym napotkanym człowiekiem. Przyznamy - tak naprawdę te zdjęcia nie wnoszą wiele do Twitterowego raportu, ale co to by był za tekst o Twitterze bez wspomnienia jego króla. Zmieńże czasem koszulę Jaime, co?

 

Jaime Alguersuari

 

To co z tą Jessybondgirl? Zajrzyjmy i miejmy ją z głowy... otóż Jessy poszła do fryzjera i strzeliła sobie grzywkę. Zapowiadała pożegnanie z długimi włosami, ale po 11 (tak! JEDENASTU!) zdjęciach dokumentujących przebieg strzyżenia pod każdym możliwym (i niemożliwym) kątem* nie zauważamy, żeby włosy przestały być długie. Tak czy siak Jessica pełni teraz najwyraźniej funkcję odźwiernej. Niestety nie wiemy, na czym nowa praca dokładnie polega (Jessy ćwierka po japońsku) i jak bardzo nowe obowiązki będą jej przeszkadzać w pełnieniu funkcji boku Jense'a.

 

Jessica Michibata

 

Jessybondgirl poinformowała nas też, że Jenson i Lewis kręcą dziś "w sekrecie filmy" (a Jessy na chwilę urwała się z nowej pracy, by im obowiązkowo towarzyszyć). Zajrzałyśmy do słownika synonimów. Pod hasłem "w sekrecie" nie widnieje nigdzie definicja "ujawnić na Twitterze". Dziwne...

 

Jenson Button

 

Wciąż czekamy na wypowiedź Jensona w kwestii rozreklamowanej należycie grzywki, a czekanie umilmy sobie słitfocią Felipe (który ma dziś urodziny i będzie jadł tort, jak nas informuje), do której Bejbi pozuje w Bahrajnie z jeszcze bardziej sweeet, hot i w ogóle wszystko co najlepsze - Robem Smedleyem.

 

Felipe Massa, Rob Smedley

 

Przestajemy bujać w obłokach, schodzimy na ziemię, by oto zaprezentować zapowiedziane talenty właściciela najsłodszych ząbków padoku - Daniela Ricciardo, który narysował swojego partnera z zespołu Żanerika Jean-Erika i upiera się, że podobieństwo jest uderzające. Jest?

Bardzo podobni, jeśli mnie pytacie. Moja wersja JEV.

 

Jean-Eric Vergne

 

Sam Jean-Eric (który też ma dziś urodziny!) nie jest już tak entuzjastycznie nastawiony...

OK, więc to ja według Daniela Ricciardo, co myślicie? Ja myślę, że powinniśmy dalej być kierowcami...

Nam się podoba!

Heikkiemu tymczasem zebrało się na sentymenty (UWAGA na mega dawkę słodyczy):

Patrzcie na to, młody kierowca od razu w odpowiednich okularach!

 

Heikki Kovalainen

 

Dowiadujemy się też, że Heikki nie był najlepszym uczniem w szkole... yyy... żeglarskiej i do tego japońskiej?

Znalazłem jeszcze jedno moje śmieszne zdjęcie z czasów, kiedy skończyłem szkołę! Swoją drogą nie byłem za dobry w szkole...

 

Heikki Kovalainen

 

Dziś Heikki chciał popracować w domu, ale los mu nie sprzyja.

Chciałem skosić trawę, bo ostatnio robiłem to 8 tygodni temu, ale zgubiłem klucz do komórki... trawa jest długa!

No co za pech!!

Na koniec zajrzymy jeszcze do Fernando, który bardzo nam się na Twitterze rozhulał.

W sobotę Fernando rozpaczliwie szukał kanału transmitującego mecz Realu z Barceloną. Znalazł i jako kibic Realu zapewne bardzo ucieszył się z wyniku. A naszą uwagę zwróciły białe bambosze i totalnie rozbrajająca mina (i właśnie ze względu na jej uroczość, dzielimy się z Wami tą fotką):

 

Fernando Alonso

 

Fernando pochwalił się też, że potrafi zrobić kakao dla swojego managera i fizjoterapeuty. Wow! Szacunek!

Robię Nesquik dla @lsgrcbd i @fabrifisio, a potem spać. Łatwo zauważyć, że nie mieszkają sami...;))))

 

Fernando Alonso

 

Dowiedziałyśmy się również, że dla relaksu Fernando wciąż słucha piosenek byłej żony. Awwwww!

Na koniec czas na Tomitę, czyli japońskiego przyjaciela Fernando, który ponoć od ośmiu już lat towarzyszy Fernando w podróżach, pozując do zdjęć w każdym możliwym miejscu. Tomita stał się na tyle sławny, że piszą o nim już w gazetach a w ostatnim czasie m.in.: był w Szanghaju, na wakacjach, na zakupach, układał strategie wyścigowe kierowcom Ferrari, mierzył rękawiczki, latał samolotem, sprawdzał czy do twarzy mu w kasku Fernando z Monako 2011 i grał w ping ponga.

 

Tomita

 

* a my nierozsądne, idąc do fryzjera robimy jedno zdjęcie - po, albo i (nie daj Cię Panie Boże!) zero! Od tej pory będziemy pamiętać o obowiązkowym minimum tuzinie.

Więcej o: