Sport.pl

Nie uwierzycie, ale Dymitar Berbatow chce zostać nowym królem Twittera

Czy tam Facebooka, nevermind, bo nasza reakcja jest taka...

Beeeerbaaaaa <3

Profil Dymki polubiłyśmy jakiś czas temu - to znaczy ja polubiłam, ja rybka, która kocham Berbę uczuciem platonicznym i bardzo nieczystym jednocześnie, snując niekiedy, niedające się do publikacji rozważania o byciu porwaną przez bułgarską mafię z bossem Berbatowem na czele, ale o tym mniejsza, no więc polubiłam i zapomniałam... aż do teraz.

Bo nagle, pewnego pięknego dnia zaatakowało mnie to:

Spoko, to jeszcze nic takiego, ot wspominanie ostatniego mistrzostwa w całkiem już wyraźnej perspektywie kolejnego, ale też, roztkliwienie nad czasami zdecydowanie lepszymi dla naszego bohatera (tytuł króla strzelców...) Ale już to:

dymitar berbatov

Mmmm, klasyczna słitfocia z rąsi "takie tam z trofeum", ktoś stawia pierwsze, nieśmiałe jeszcze kroki, w facebookowej społeczności, gdy wtem:

dymitar berbatow

Gangsta Berba! Z rąsi! Z kolegą! (ściślej, jak głosił podpis: kit-manem, bardo ważną osobą w drużynie). To jest ten Berba, którego kochamy, ledwo zdążyłyśmy opanować drżenie kolan, a tu poprawka prawym sierpowym:

db

Awwww. ("Należy pamiętać, co jest w życiu najważniejsze" mówi nam Berba w komentarzu do zdjęcia).

A potem jeszcze to:

No to ja mogę na to odpowiedzieć tylko Karin Stanek:

No to jeszcze, dla dopełnienia obrazu, słitfocia z Giggsem:

...i hotfocia w garniaku:

Berba - witamy na pokładzie Królów Twittera!

c

Więcej o: