Sport.pl

Tego można było się spodziewać: Karol Bielecki również żegna się z karierą reprezentacyjną

Przy okazji udziela bardzo szczerego i wzruszającego wywiadu.

Od kilku dni w kółko słyszmy o końcu epoki pewnej w piłce ręcznej czy polskim sporcie w ogóle, i musimy przyznać, że kiedy czytamy słowa ikony dyscypliny żegnającego się z kadrą, zaczynamy czuć ten cały fin-de-sieclowy klimat, ze smutkiem myślimy o tym, że coś się skończyło i raczej już nie wróci (na pewno nie w tym składzie).

Karol Bielecki w rozmowie z Rzeczpospolitą wyznał, że o swojej decyzji poinformował Bogdana Wentę po meczu z Hiszpanią. Argumentuje, że nie czuje się już na siłach na grę w reprezentacji, zwłaszcza, że ta i tak pozostawała wiele do życzenia w jego wykonaniu w ostatnim czasie.

 

Nie czuję już tego, co powinienem, przyjeżdżając na zgrupowania, zachowywałbym się nie fair. Muszę się oszczędzać, oko wymaga więcej snu, bo robi się przekrwione. Bogdan mnie zrozumiał, uszanował to, że mówię „pas" - mówi Bielecki. - Jestem dumny, że po wypadku udało mi się wrócić do reprezentacji, ale żałuję, że już nie do dyspozycji sprzed paru lat. Kiedyś odgrywałem dużo ważniejszą rolę. Skupię się na klubie, mam przed sobą parę lat gry w Vive Kielce - dodaje.

 

No dobra, tak na dobrą sprawę najchętniej  zacytowałyśmy Wam tutaj cały wywiad, bo naprawdę solidnie na nas podziałał. Jak tu nie sięgać po chusteczki przy fragmentach typu Wszystko przemija, my też. Czas przystopować. Daliśmy ludziom dużo radości, ale pojawiają się nowi zawodnicy, młodsi. Mój czas minął? Karol opowiada również o przyjaźni, która łączy tę grupę chłopaków i próbuje, mimo wszystko, z optymizmem patrzyć w przyszłość polskiej piłki ręcznej.

Lektura obowiązkowa>>


Więcej o: