Sport.pl

Z archiwum H: talenty pisarskie, perfekcyjne stopy i kanon słitfociarstwa

Z dwudniowym opóźnieniem spowodowanym breakingnewsem stulecia, znanym też jako ścięcie włosów przez Cesca Fabregasa i spowodowaniem przez niego brakiem zdolności do wykonywania jakichkolwiek czynności wymagających podniesienia szczęki z podłogi przez redaktorkę Mariny, "Z archiwum H" powraca w swojej dobrze znanej chwale dziwacznych tytułów i jeszcze dziwniejszej treści. Niektórzy, twierdzą że "intrygująca" brzmi lepiej, ale my wolimy być szczere.

*** Jedni mają sezon na misie, inni na dwurzędowe pastelowe płaszcze, a Hiszpanie mają swój na autobiografie. A przynajmniej tak wnioskujemy spoglądając w ostatnim czasie na rynek wydawniczy w kraju mistrzów świata - jesienna pora to zdecydowania ta pora w której dopada ich wena twórcza, a po treningach biegiem udają się do domu by dorwać się wreszcie do klawiatury.

Najpierw Pepe Reina (swoją drogą już wprawiony w pisarstwie za sprawą autorskiego pomundialowego "Świat w naszych rękach") postanowił spisać jak to chcieli go w Arsenalu, czasami nie chcieli w Liverpoolu i jak wyglądał mając trzy latka pod błyszcząca okładką "Pepe Reina: Moja autobiografia".

r

Później przyszedł czas na Fernando Torresa, który przed dwoma tygodniami zaprezentował swój nowy balejaż i okropną fryzurę hiszpańską wersję swojej wydanej przed dwoma laty angielskojęzycznej autobiografii. Zmieniła ona tytuł z "El Nino: Moja Historia" na ,Fernando Torres: numer dziewięć" a poza tym przytyła o kilka nowych rozdziałów, z najciekawszymi czyli tymi o przeprowadzce do Chelsea w roli głównej"

a

a

Aż wreszcie przyszedł czas na naszego kapitana i jego autorskie dzieło "Iker Casillas: Pokora Mistrza Świata", które może nie przywróciło nam wiary w oryginalność tytułów autobiografii sportowców, ale na pewno w to (pozdrawiamy Fernando), że na ich premierach można prezentować się elegancko, reprezentatywnie, bądź po prostu pięknie

a

*** Żebyście jednak nie myślały, ze Hiszpanie porzucili swoje pozostałe pasje na rzecz kreatywnego pisania i zamienili przyrośnięte do ręki cyfrówki na pióra, szybko spieszymy ze słit focią ze starym dobrym wyciągniętym w górę kciukiem i z klasycznym przytulasem kolegi z drużyny -  prosto z twittera Ramosa, a dostarczoną nam przez martę695.

a

Ufff....co za ulga, wszystko pozostaje po staremu.

P.S. Tak, dziewczęta, od teraz wasze życie stało się pełniejsze - wiecie jak wyglądają stopy Xabiego Alonso.

***Xabi? Ktoś wspomniał coś o Xabim? On, jego ręce, jego bioderka, cóż, oni nigdy się nie zmienią.

a

Ale żeby od razu zatrzymywać całą grę, ustawiać się w pełnym respektu kółeczku i podziwiać jak Pan Idealny zakłada rączki na bioderka, to już lekka przesada. A może to tylko kolejna lekcja w terenie?

*** Co prawda do Gran Derbi pozostał jeszcze tydzień, ale kapitanowie obu drużyn już zaczęli prowadzić ze sobą nieoficjalną walkę. Zgadnijcie na co, zważywszy, że jednym z nim jest Iker Casillas? Oto to, dziewczęta, otóż to:

a

Puyol wkroczył na facebooka! Nie wystarczył mu już profil na twitterze, a swoją działalność na serwisach społecznościowych postanowił rozszerzyć. Co prawda do stałego bywalca "google translatora' jeszcze mu sporo brakuje, ale hiszpańskojęzyczność wpisów po stokroć nadrabia wzbijaniem się na wyżyny słitfociarstwa i fundowaniem nam wyrafinowanych dzieł fotografii. Nasz niezaprzeczalny faworyt to to:

a

Tak brzmi podpis: Hola a todos! Muy contento por la victoria y por el gol! Lo voy a ver repetido que no me lo acabo de creer, jeje, ahora a tomar un Colacao y a recuperar fuerzas. Buenas noches.

Tak brzmi nasze robocze tłumaczeni: "Relaxik na kanpce i chillout przy kakałku. Buziaczki:**"

*** Zresztą nie tylko Puyol realizuje się intensywniej w slitfociarstwie, a i Bojan przestał ostatnio zaprzeczać swojemu wrodzonemu pociągowi do tych praktyk i założył twittera! Cesc i Puyol reklamują jego profil od kilku dni, robiąc malutki spam, ale najważniejsze - nick: BoKrkic - udało nam się wyłapać. I jak się okazało po naszym wejściu na ten profil, Bojaniatko wcale nie wygląda na nowicjusza, ba! w kilka dni zaliczył cały twitterowy kanon:

- focia z rąsi i przy komputerze

b

- focia z kolegą (co prawda nie w autokarze, a na stadionie, ale ogólny zamysł "patrzcie jak się lubimy i jak się fenomenalnie ze sobą bawimy" został osiągnięty)

b

- focia przy obiedzie (no dobra, przy bananie i pomarańczy plus kawach/herbatach, ale to początkujący, damy mu fory)

b

- focia z ogólnym klimatem w stylu "takie tam z zaskoczenia" panującym na zdjęciu

n

Wypisujcie miasta, które nie mogą doczekać się profesjonalnej sesji zdjęciowej Niny w trzech stylizacjach z szalikiem Romy zawiązanym u szyi<3

*** SERNANDO WATCH: Okej, okej, dziewczęta, wiemy, że miałyśmy przestać relacjonować na żywo każdą sekundę z życia tego bromancu, bo niedługo dojdzie do tego, że zostaniemy wezwane na świadka w sprawie rozwodowej. I tak, bijemy się w pierś, że łamiemy swoją obietnicą, ale cóż my biedne możemy zrobić wobec geniuszu tego tumblrowego działa i z bolesną prawdziwością wyciągniętych wniosków

a

Iker, wiesz co?  W innym życiu, takim w którym nie byłoby Fernando, a Sara występowałaby w "Kawa czy herbata?", bylibyście z Sergio naprawdę ładną parą.

*** Na koniec jednak starą marketingową sztuczką postanowiłyśmy zasiać w was ziarenko niepewności i ciekawości - oczywiście za pomocą arcytrudnej zagadki. Kimże jest ten słodziutki pucułowaty chłopiec z dumnie założonym na głowę za dużym beretem?

b

Taaa, wiemy, wiem "awwwwwwwwww" oraz "niuni niuni", też tak przed chwilą robiłyśmy, ale macie jakieś domysły co do tożsamości?  Czekamy na odpowiedzi w komentarzach i obiecujemy za tydzień wyjaśnienie zagadki, gdyż ów zdjęcie jest tylko zapowiedzią czegoś jeszcze bardziej "Awww" i "niuni niuni" z udziałem starszej wersji chłopca w berecie.


Więcej o: