Sport.pl

OFICJALNE: Kimi Raikkonen wraca do F1!!!

Tak, dobrze widzicie, w barwach....Lotusa (Renault).

Dla tych z Was, które śledzą na bieżące sprawę Kimasa, nie będzie to żadne zaskoczenie. Początkowo nazwisko kierowcy wiązano z teamem Williams, ale już od jakiegoś czasu po padoku rozchodził się szmer, że rozmowy rozbiły się o wysokość wynagrodzenia dla wracającej gwiazdy, która już siedzi przy stole negocjacyjnym z Lotusem. Dzisiaj rano wszystkie te spekulacje znalazły swoje oficjalne potwierdzenie w oświadczeniu na stronie zespołu.

 

Jestem zachwycony, że wracam do Formuły po dwóch latach przerwy i wdzięczny zespołowi Lotus Renault GP za umożliwienie mi tego. Mój czas w WRC był przydatnym krokiem w karierze kierowcy, ale nie mogę zaprzeczyć, że mój głód jazdy w Formule w ostatnim czasie stał się przytłaczający. Powrót z Lotusem to był dla mnie łatwy wybór, imponuje mi ambicja zespołu. Nie mogę się już doczekać kiedy będę mógł odegrać istotną rolę w przywracaniu samochodu do czołówki - powiedział ktoś ładnie, co później podpisano nazwiskiem Kimi  Raikkonen.

No dobrze, spytacie, ale co z Robertem. Could it be, could it be?

 

 

Z tymże, dopóki nikt mi tego nie potwierdzi, jestem oficjalnie zaniepokojona. W komunikacie nie pada ani jedno słowo na temat tego kto będzie partnerował Kimiemu (dodajmy, że kontrakt kierowcy obejmuje dwa przyszłe sezony). Jak wiadomo, ważny kontrakt na przyszły sezon ma Pietrow, ale on sam kilka dni temu wylewając żale na zespół przyznał, że wcale nie czuje się tak pewny swojego miejsca, bo ile znaczy kontrakt w F1 udowadnia przykład nie kogo innego jak Kimiego Raikkonena (w Ferrari). Z drugiej strony, czy zespół poradziłby sobie bez sponsorów Rosjanina, zwłaszcza że Iceman za czapkę gruszek jeździć nie będzie?

Czekajmy, obserwujmy. Ale, gdyby ktoś nabrał wątpliwości, oczywiście, że cieszy nas powrót Kimiego ;)

 

 

UPTADE: mamy też dla Was wideo z kierowcą uzasadniającym swój wybór znalezione na f1talks.

 


Interview with Kimi Raikkonen after signing with... przez f1talks

 

Aleś ty piękny Kimi w tej czapie.

Więcej o: