Sport.pl

Neymar zostaje w Santosie, a szalony Mourinho goni zawodników z nożyczkami

Chyba mamy kolejną wielką fryzjerską aferę!

Wiemu już, dlaczego nie wypalił wart ponad 50 milionów euro transfer Neymara do Realu Madryt. Kulisy całej sprawy ujawnił w niedawnym wywiadzie prezes Santosu, Luis Alvaro Ribeiro. Najpierw skrytykował postawę dyrektorów Realu, zarzucają im, że byli aroganccy i prezentowali mentalność kolonistów. W to akurat możemy nawet uwierzyć, tym bardziej, że brazylijskie i argentyńskie kluby zawsze były przez europejskie giganty traktowane z góry, jako przechowalnie młodych talentów. Bossowie zawsze zakładali, że żaden piłkarz Santosu, Boca czy Vasco im nie odmówi, teraz się chyba jednak trochę przejechali.

Kontrowersyjny prezes Ribeiro zaskoczył jednak wszystkich wymieniając argument, jakim ostatecznie skłonił Neymara do pozostania w Brazylii.

Przekonałem go ostrzeżeniem, że Jose Mourinho każe obciąć mu irokeza. U nas Neymar może robić z włosami na co ma tylko ochotę.

...

Yyyyy...

Nooo...

Ok. Wiedziałyśmy, że fryzura jest dla Neymara bardzo ważna...

Neymar

I wiedziałyśmy, że Jose lubi kontrolować swoich podopiecznych, ale, żeby aż tak? Jeśli jednak The Special One po godzinach bawi się w fryzjera, to my bardzo chcemy wiedzieć ile bierze za swoje usługi (z myciem i masażem głowy!).

Z drugiej strony, to jednak budujące, że istnieją na tym świecie idee ważniejsze niż kasa, miłość tłumów i wielka sława. A ty noś, noś, noś długie włosy jak my... Ciachoredakcja zareagowała na rewelacje prezesa Ribeiro na różne sposoby. Część z nas zaczęła w głowie układać listę piłkarzy, którzy ze strachu przed biegającym z maszynką Jose, również nie mogliby zagrać w Realu.

Bacary Sagna

Marouane Fellaini

Sandro

A redaktorka Marina zaczęła się zastanawiać, jak namówić Pepa, żeby wypożyczył Cesca do Realu. Tak na jeden dzień...

Więcej o: