Sport.pl

Polska - Europa: 2:1

Za nami pierwsza odsłona siatkarskich zmagań polskich zespołów w europejskich pucharach.

Zacznijmy od Zaksy, która zgodnie z przewidywaniami pokonała na inaugurację swoich występów Lidze Mistrzów Partizan Belgrad. Nie jesteśmy pewne czy w tych przewidywaniach było miejsce dla przegranego seta (zwłaszcza takiego w którym prowadzi się 14:11, nagle boom i jest 14:18 a później już krótka droga do przegranej partii), ale ważne, że wicemistrzowie kraju w pozostałej części meczu zagrali pewnie i skutecznie bez większych problemów rozprawiając się z przeciwnikiem.

Każdemu zespołowi i zdarzają się takie przestoje. Nie skończyliśmy jednej piłki. Potem były problemy w przyjęciu. Wkradła się jakaś nerwowość. Jednak później pokazaliśmy, że potrafimy kontrolować ten mecz - skomentował trener Kędzierzynian, Krzysztof Stelmach.

[źródło:zaksa.pl]

I co, i pewnie teraz myślicie, że jak przy każdej okazji związanej z Zaksą wstawimy zdjęcie Rouziera, tak? A właśnie, że nie, bo wczoraj nasze serca skradły (nie do końca odwzajemnione) czułości Samik-Stelmach.

 

Zaksa Kędzierzyn Koźle

 

No dobra.

 

Zaksa Kędzierzyn Koźle

(Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony zespołu).

 

Przewidywania dla Resovii w pierwszym spotkaniu Pucharu CEV również zakładały li tylko zwycięstwo, ale w nich już na pewno nie było mowy o żadnych przegranych setach, a już z pewnością nie o nerwowym tie-breaku. A tu proszę, w Lozanie nie ma kelnerów. Po dwóch pewnie zwyciężonych setach, Rzeszowiacy dali wygrać (bo chyba inaczej nie można tego określić) rywalowi, ale w piątym nie pozostawili żadnych wątpliwości kto jest lepszy.

 

No i na koniec została nam biedna, biedna Częstochowa, która od sensacyjnego zwycięstwa z Jastrzębskim na otwarcie plusligii nieustannie zbiera baty, i niestety Puchar CEV nie przyniósł odmiany tej sytuacji. Już sama porażka z tureckim Halbankiem jest zaskakująca, o jej wymiarach nie wspominając. Pokonał nas brak skuteczności w pierwszej akcji, co przy dobrym przyjęciu niestety w dużej mierze zrzuca winę za niepowodzenie na (piękne) barki Fabiana Drzyzgi.

 

Wiem, że jesteśmy w kryzysie, ale takie spotkanie jak to nie powinno nam się przydarzyć. Reprezentacyjny rozgrywający nie może tak grać, nie możemy też popełniać tylu głupich błędów. Musimy to przeanalizować i w rewanżu zagrać zupełnie inaczej - mówił po meczu rozgoryczony trener Kardos.

 

Wszystkim drużynom życzymy powodzenia w rewanżach,, a już dziś trzymamy kciuku za pierwszy mecze w Lidze Mistrzów Skry Bełchatów. Ale o tym za moment.

Więcej o: