Sport.pl

Słodko-gorzki początek naszych szczypiornistów w Lidze Mistrzów

Radość w Płocku, smutek w Kielcach.

Przypomnijmy, że dzięki heroicznemu zwycięstwu Kielc w turnieju o dziką kartę rozgrywek, w tym roku możemy się cieszyć obecnością dwóch polskich zespołów w europejskiej elicie. I obyśmy mogły cieszyć się jak najdłużej, pierwszy weekend zmagań pokazał jednak, że łatwo nie będzie.

 

Zacznijmy od dobrych wiadomości, które napłynęły w sobotę z Płocka. Tamtejszej Wiśle - mistrzom Polski, udało się pokonać rumuńską Constante 30:29, sukces tym bardziej warty odnotowania, że sam przebieg meczu nie wróżył raczej takiego rezultatu końcowego. Płocczanie przegrywali praktycznie przez całe spotkanie, i kiedy na trzy minuty przed końcem na tablicy wyników widniał rezultat 25:29, można już  było powoli godzić z porażką. O ile zapomniało się, że to jest szczypiorniak, polski szczypiorniak. Wisła zgotowała w końcówce rywalowi taką ofensywę, że Rumuni przez tydzień pewnie nie zasną. A my możemy cieszyć się z pierwszego zwycięstwa, 30:29.

 

Mniej szczęście mili w swoim niedzielnym spotkaniu wicemistrzowie kraju, choć trzeba przyznać, że czekał na nich rywal zdecydowanie trudniejszy. Do Kielc zawitała węgierska potęga, MKB Veszprem. I zgotowała nam w pierwszej połowie prawdziwą lekcję piłki ręcznej. Wyjątkowo słaba postawa Sławka Szmala w bramce i rażąca nieskuteczność właściwie całej drużyny przy szalejących na boisku Węgrach zakończyła się po pierwszych 30 minutach rezultatem 10:17. W drugiej połowie gra Kielczan wyglądał już zdecydowanie lepiej, ale na dopadnięcie rywal było już zdecydowanie za późno. Vive Targi Kiece przegrały swój pierwszy mecz w Lidze Mistrzów 25:29.

 

Ale spokojnie, to dopiero początek. Czekamy na więcej!

Więcej o: