Sport.pl

Pozbieramy się? (I co musi się stać, żebyśmy grali dalej)

Pozbieramy! A na razie my zbieramy statystyki, liczymy małe punkty, rozpisujemy wszelkie możliwe scenariusze, a w międzyczasie podejmujemy ekspresową, ściśle tajną i niebezpieczną wyprawę przez zieloną granicę do Czech, by potraktować praskie parkietolodowiska chlebem piachem i solą.

Porażka porażką, ale teraz przede wszystkim musimy się zastanowić, co dalej. Jutro gramy ze Słowacją - sensacyjnym liderem grupy, która wczoraj nieoczekiwanie pokonała Bułgarię (być może mydląc nam trochę oczy), dziś zaś wygrała z Niemcami.

Jeśli nam uda się jutro wygrać ze Słowacją (na co nam przyszło? stawiać "uda się" i "Słowacja" i "wygrać" w jednym zdaniu...) mamy szansę na zajęcie pierwszego miejsca. Aby to się stało, Niemcy muszą pokonać Bułgarów. Jeśli natomiast powinie nam się noga (powinie, he he. Noga, he he. Może od razu poślizgnie, co?) najprawdopodobniej zagramy w barażach.

Czy grozi nam zajęcie czwartego miejsca i odpadnięcie z turnieju? Niestety tak. Jeśli my przegramy, a Niemcy wygrają będziemy musieli liczyć na korzystniejszy bilans wygranych setów. Póki co my mamy 4-4, a Niemcy 2-6, tak więc zagrożenie najgorszym jest naprawdę, naprawdę bardzo małe. Ale tfu, tfu.

A co z barażami?
Zależnie od zajętego miejsca zagramy z 2 albo 3 drużyną grupy B. W ostatniej kolejce zmagań tej grupy Czechy i Rosja zagrają o miejsce 1, a Portugalia i Estonia o 3. NIe będziemy nawet udawać, że bardzo nie chciałybyśmy barażu z Rosjanami
lub Czechami (zwłaszcza po Memoriale) a więc zajęcie przez nas drugiego miejsca w grupie jest bardzo ważne.

Co musi się stać, aby nam się to udało? Po pierwsze - musimy wygrać. Pewne 2 miejsce da nam 3:0 lub 3:1 ze Słowacją. Jeśli wygramy po tie-breaku, będziemy musieli liczyć na to, że Bułgaria w meczu z Niemcami nie zdobędzie punktów, czyli ugra najwyżej jednego seta. Hmm, jednym zdaniem. Tylko trzy punkty w meczu ze Słowacją może dać nam awans lub "bezpieczny" baraż.

"Na szczęście" mamy o tyle "komfortową" sytuację, że Bułgarzy i Niemcy grają pierwsi, a wiec podczas naszego meczu z Niemcami będziemy już wiedzieć na czym stoimy.

Tylko, że w całej tej sytuacji jest jeszcze jedne haczyk. Nawet jeżeli zajmiemy drugie miejsce w grupie i baraż będziemy grali z (teoretycznie) słabą Portugalią lub (teoretycznie) słabą Estonią, to po ewentualnej wygranej i tak w ćwierćfinale czeka na nas Rosja... co powoduje, że już zaczyna się kombinowanie, czy raczej spekulacje o kombinowaniu, co nieprzyjemnie przypomina nam koszmar z Włoch i nawet nie chce nam się zaczynać dyskusji o tym czy powinniśmy celowo przegrać ze Słowacją... Co Wy na to?

I najważniejsze pytanie - pozbieramy się?

Zdjęcie główne zaczerpnęłyśmy z bloga blackmajki.

Więcej o: