Sport.pl

Miałyśmy już Was nie zamęczać Wojciechem Drzyzgą wieszczącym koniec świata, gdy wtem...

W drugiej części najnowszego odcinka Magazynu Siatkarskiego pojawił się Michał Winiarski nie pozostawiając nam wyboru.

Ale to nie tak, że deprecjonujemy to, co ma do powiedzenie ekspert Polsatu. Wręcz przeciwnie - zawsze lubiłyśmy słuchać analityczny głos rozsądku pana Drzyzgi, i pewnie, że słuszniej jest patrzeć realistycznie na sytuacje polskiej kadry niż trochę bez podstaw pompować balon oczekiwań, ale mamy wrażenie, że dziennikarz trochę przesadza ostatnio z tym sianiem defetyzmu, a już jego żałobnego tonu ze stanowiska komentatorskiego w trakcie całego Memoriały Wagnera wybitnie nie mogłyśmy strawić.

Dlatego, kiedy zobaczyłyśmy tytuł nowego odcinka Magazynu Siatkarskiego "Siatkarze przed Euro: Zaniechania trenera, błędy w selekcji, tak źle jeszcze nie było" stwierdziłyśmy: nie, koniec, nie oglądamy, chcemy Siatkówki na Tak. I w ogóle. No ale oczywiście ciekawość ostatecznie wzięła górę.

 

 

I całe szczęście, że wzięła, bo w drugiej części programu nieoczekiwanie pojawia się Michał Winiarski. Który nawet mimo faktu, iż jest to rozmowa telefoniczna (nie mówiłyśmy wcześniej, że telefoniczna?) umiera gdzieś tam po drugiej stronie (co oczywiście, jak zawsze w jego wykonaniu, jest totalnie słodkie).

A przy okazji porusza wiele ciekawych aspektów. No na przykład to, czy mimo tego, że teoretycznie jest już zdatny do gry (rozpoczął treningi ze Skrą na pełnych obrotach) nie byłby gotów wesprzeć kadry na mistrzostwach, jak wygląda kontakt na linii trener Anastasi - Wielcy Nieobecni i no i wreszcie, jak ocenia szanse naszych w Czechach i Austrii.

A w ramach dopełnienia tej piątkowej mini-prasówki polecamy Waszej uwadze ciekawy wywiad z Michałem Kubiakiem, w którym odnosi się on, między innymi, do czarnych scenariuszy zakładanych przez ekspertów właśnie:

Nie wiem, jacy eksperci to mówią, ale ja takich ekspertów osobiście nie potrzebuję. Jeżeli uważają, że zabraknie nam armat, to ich prywatny problem. Tak jak mówiłem wcześniej, zawsze znajdą się ludzie, którzy będą rzucać kłody pod nogi. Potem, jak się osiągnie sukces, plują sobie w brodę, że takie rzeczy wygadywali.


Oby!
Więcej o: