Sport.pl

To jeszcze nic pewnego, ale tak najprawdopodobniej zakończyła się kariera Brodatego w F1

Proszę zachować powagę i smutek.

My zachowujemy. Tak, my. Te same, które wyeksploatowały żart z absyntem do granic śmieszności, nie pominą żadnej okazji by pośmiać się z brody, lwiej grzywy, toreb, buńczucznych zapowiedzi i wymówek oraz mają wybór najlepszych fotomontaży z Nickiem na tapecie (komputera, komórki i ściany).

Informację o tym, że w Renault stracili już cierpliwość i chcąc zrezygnować ze współpracy z Heidfeldem, podał wczoraj wieczorem na łamach BBC Eddie Jordan. Jego miejsce w bolidzie wyścigowym już od najbliższego Grand Prix Belgii miałby zająć kierowca (dotychczas) testowy, Bruno Senna. Niezadowolenie z wyników nie jest jedyną przyczyną rzekomego zwolnienia - Nick za swoje starty pobiera normalną pensję, a Brazylijczyk ma za sobą mocne wsparcie sponsorów (które na pewno mogłoby się przydać w celu ogarnięcia bolidu Renault przed powrotem Bobby'ego).

Kierownictwo zespołu nie odniosło się jeszcze do tych doniesień, ale jeśli okażą się one prawdziwe, będzie nam trochę żal Brodatego. Biedny trochę ten chłopina, samochody mu się palą, presja zastępcy ciąży. Czy jego pożegnanie z F1 naprawdę będzie wyglądało tak?

 

Zresztą, co my mówimy. Brodaty już pewnie szykuje konferencję prasową na której przedstawi listę zespołów zainteresowanych jego pozyskaniem na przyszły sezon, statystyki udowadniające, że radzi sobie lepiej od Pietrowa, a na koniec przypomni, że Robert Kubica wygrał w Kandzie w 2008 roku, bo on oddał mu pozycję.

No i właśnie dlatego będziemy za Brodatym tęsknić.

ruby blue

Więcej o: