Sport.pl

Na dobry początek środy: biczfejs na środę

Jest taki dzień, nie jedyny w roku, nie jedyny nawet w miesiącu, bardzo zimny choć przecież obecnie wypada w sierpniu, dzień który nie jest zwykłym dniem, w którym już budząc się czujemy dziwny dyskomfort jakby skurczonych mięśni twarzy i nawet jeszcze nie spoglądając przez okno czujemy pogardę do świecącego zbyt mocno słońca. Ten dzień to środa. I tak jakby wypada właśnie dziś.

1) Ze skurczem mięśni twarzy na ty

Pomimo wyraźnie hiszpańskiej dominacji w biczfejsowych szeregach i koronacji Villi jako jego króla wiedźcie, że co jak co, ale my, ciachoredaktorki, szkołę niemiecką cenimy ponad wszystko. Za jej niewymuszony wdzięk, elegancko opakowaną pogardę i wyniesienie zwykłego gestu jakim są rączki na bioderkach do rangi sztuki i klasyki biczfejsa. I choć tego ostatniego, z powodów czysto technicznych (fotki do wysokości ramion) jak chcemy wierzyć, brak u Benedikta Howedesa, to nie odbiera mu to ani odrobiny z całych pokładów drzemiącej w ściągniętych brwiach i drżącej górnej wardze dzikiej furii.

Benedikt Howedes

Nie myślcie jednak, że to debiut Niemca w naszej środowej kategorii, gdyż ze skurczem mięśni twarzy był on już od dawna na ty.

Benedikt Howedes

2) Niezrozumiały fenomen

Jeśli kiedyś zrozumiecie fenomen Fernando Torresa, rozkosznego piegusa, przykładnego tatusia i nieśmiałego kolegi z szatni, jako wicekróla biczfejsa, który jednym, z pozoru niewinnym dzióbkiem wyraża więcej wkur...yy...dezaprobaty aniżeli cała seria Mourinho face, kilka "suszarek Fergusona" i kopniaków Zlatana razem wziętych i podniesionych do kwadratu, dajcie znać. Nam ta sztuka nie udała się do dzisiaj, a to zdjęcie wcale nie pomaga.

Fernando Torres

Może po prostu sekret tkwi w odpowiedniej wizualizacji?

Fernando Torres

3) Woda sodowa w głowie, a biczfejs na twarzy

Ech, widzicie kochane dziewczęta, co my z tymi sportowcami mamy. Łaskawie wybierzesz sobie takiego jednego z pośród szarego tłumu błagających o twoją uwagę, przyjrzysz się zaledwie trochę bliżej, opublikujesz o nim kilka zwyczajnie miłych słów, nadasz z rozpędu przydomek ciacho i masz! od razu woda sodowa uderza mu do głowy. Myśli sobie chłopak, że gwiazdą jest, że już wszystkie rozumy pozjadał, że plebiscyty z przymiotnikiem "najciachowszy" w tytule powygrywał i zblazowany chłopak strzela sobie biczfejsa. No dacie wiarę?

garreth bale

Ale, że ten biczfejs pierwsza klasa, to już materiał na inną historię.

4) Gdy żona nie patrzy...

Jeśli nie rozumiemy fenomenu Fernando Torresa, nie wiemy nawet od czego zacząć mówiąc o tym, co sądzimy na temat kolejnej już wizyty Kaki w naszej środowej rubryce. Nie wiemy czy wpływa tak na niego ciągłe przebywanie w towarzystwie samego Absoluta Mourinho, czy przyjmowanie podań od elegancko zdegustowanego Xabiego, ale gdy koszulka z wizerunkiem Jezusa leży grzecznie w szafie, żona nie patrzy, a Ciachoredaktorki wyczekują z zapartym tchem... po prostu daje upust swoim emocjom w najlepszy i najbardziej skuteczny nam znany sposób.

Kaka

5) Jeden śmiałek

Na tym bezkresnym polu biczfejsów urodzajnym w piłkarzy i chwilowo nieobecnych (pewnie z powodu wyczerpujących ćwiczeń przed lustrem) siatkarzy pojawia się jednak jeden śmiałek. Ma w ręku tenisową rakietę, włosy powiewają mu dumnie na wietrze, a twarz o szlachetnych rysach wygięta jest w wyrazie zniecierpliwienia oczekiwaniem na kolejnego banana? skrajnego obrzydzenia pomysłem, że może bananów zabraknąć? rozpętującego piekło gniewu na samą myśl, że dzisiaj środa? Panie, Panowie, Raaaaafaaaaa Naaaadaaaal i jego biczfejs w całej chwale i okazałości:

Rafael Nadal

Rafael Nadal

Wspominałyśmy już, że widniejący na pierwszym obrazku gatunek biczfejsa "Do mnie mówisz kobieto?" to nasz ulubiony gatunek? Nie? No to właśnie wspominamy.

Marina

Więcej o: