Choć w pierwszym meczu we
Wrocławiu gwardzistki wygrały bez straty seta, to wynik ten nie do końca oddaje to, co działo się ponad tydzień temu na boisku. VFM Franches-Montagnes okazało się rywalem silniejszym, niż wielu mogłoby się wydawać. Trzecia drużyna Szwajcarii poprzedniego sezonu zaimponowała przede wszystkim walecznością [dwa sety przegrała dwoma punktami, a jeden trzema - przyp. red.].
Jeżeli podopieczne Floriana Steingrubera wykażą się w czwartek podobną determinacją, jak w pierwszym starciu, to w drodze do ćwierćfinału Challenge Cup gwardzistki czeka trudna przeprawa. Mimo to zespół ze stolicy Dolnego Śląska wydaje się faworytem w rewanżu, tym bardziej że do tego pojedynku przystępuje po ligowym zwycięstwie ze zdobywcą Pucharu Polski - Tauronem MKS-em Dąbrową Górniczą.
Gwardzistki, żeby awansować do kolejnej rundy, muszą w rewanżu wygrać, inaczej o przepustce zadecyduje tzw.
złoty set.
Co ciekawie, Impel Gwardia próbowała przełożyć pucharowe spotkanie z VFM Franches-Montagnes na wcześniejszy termin, bo w sobotę czeka ją ostatni mecz ligowy z PTPS-em Piłą, który zadecyduje o rozstawieniu w fazie play-off, ale szwajcarski klub na to się nie zgodził.
Czwartkowy mecz Impelu Gwardii z VFM rozpocznie się o godz. 20.