Sport.pl

Żużlowcy pojadą nadal w lewo i bez hamulca, za to ciszej

Jakub Michalak
12.10.2009 , aktualizacja: 11.10.2009 21:38
A A A Drukuj
Kibice przychodzą dopingować żużlowców, ale też słuchać huku ich motocykli Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta Kibice przychodzą dopingować żużlowców, ale też słuchać huku ich motocykli
Od nowego sezonu żużlowcy będą używać nowych tłumików, bo dyrektywy unijne zakładają obniżenie liczby decybeli, na które narażeni mogą być mieszkańcy. Na stadionach będzie ciszej, ale czy atrakcyjniej? - Nie wydaje mi się, hałas to nieodłączny element tego sportu - mówi Zenon Plech, legenda polskiego żużla
SERWISY
Zbigniew Boniek, najsłynniejszy polski piłkarz i wielki fan żużla, powiedział kiedyś o speedwayu, że to jedyna dyscyplina, która działa na wszystkie zmysły. Coś w tym jest. Wzrok to oczywiste. Węch, bo wielu ludzi wraca na stadion dla zapachu palonego castrolu, choć mówi się potocznie o palonym metanolu. I wreszcie słuch. Warkot, ryk czy hałas motocykli kojarzony jest z każdym sportem motorowym, ale zwłaszcza z żużlem.

Dyrektywa Unii Europejskiej 2002/49/WE zakłada, że mieszkańcy wspólnoty nie mogą być narażeni na więcej niż 85 decybeli, a nocą na 65 decybeli. Tłumiki, których w ostatnich latach używali żużlowcy, nie spełniają tych norm, wyciszają bowiem warkot motocykla tylko do 98 decybeli. Ponieważ nie ma już możliwości, aby speedway uniknął "procesu wyciszania" (inne sporty motorowe też objęły zmiany), od nowego sezonu będzie obowiązywał nowy rodzaj tłumików. I tu zaczynają się problemy.

Początkowo FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa) zapowiadał, że wyłączność na dystrybucję nowych tłumików będzie miała słoweńska firma Akrapović. Ale przed Grand Prix Słowenii okazało się, że żużlowcy zgłosili wiele zastrzeżeń. Nowy produkt testowali Emil Sajfutdinow, Sebastian Ułamek, Rune Holta i Hans Andersen. I co się okazało?

- Dla mnie było za wolno i za nudno. Czułem się tak, jakbym jechał motocyklem o pojemności 200 ccm, a nie pięćset. Nie podoba mi się taki żużel - powiedział toruńskim "Nowościom" pytany o wrażenia Sajfutdinow.

Po pierwszych próbach nie było wątpliwości - silniki były znacznie wolniejsze, w efekcie wyścig trwał krócej o mniej więcej pięć sekund. To bardzo dużo. Oznacza to, że właściwie aktualne rekordy toru już nigdy nie zostaną pobite.

- Odpadnie też po części frajda wypełniania programów - komentuje jeden z działaczy żużlowych. - Ludzie wpisują czas każdego biegu i wyczekują, kiedy rekord zostanie pobity. Teraz nie będą mieli na co czekać.

Wówczas, podczas testów, pojawiły się jeszcze inne problemy. Okazało się, że tłumiki nie tylko osłabiają moc silników, ale doprowadzają do ich przegrzewania. A to może prowadzić do poważnych uszkodzeń. Sytuację wykorzystała więc konkurencja, brytyjska firma Prodrive, która skonstruowała własny model tłumika.

Na razie jednak żużlowcy są przeciwni nowym tłumikom, bo poza tym, że szkodzą silnikom, to zapewne będą znacznie droższe. Dotychczasowe kosztowały około 600 złotych, a żużlowiec musi mieć ich około dziesięciu na sezon. Akrapović chciała sprzedawać swój produkt za mniej więcej 1200 złotych za sztukę. - Czołówka sobie poradzi i nie odczuje zmian, ale dla tych z II ligi to dodatkowe wydatki - komentują w środowisku.

Zenon Plech, legenda polskiego żużla, uważa, że na wprowadzeniu tłumików stracą kibice: - Jeśli osłabiają one moc silników, możemy zapomnieć o nowych rekordach toru. A hałas motocykla to nieodłączny element tego sportu, jest jakby wpisany w dyscyplinę. Może pewnym rozwiązaniem są ekrany wyciszające, które mogłyby stanąć na stadionie obok reklam. Ale to tylko pomysł pod rozwagę fachowców.

Komentuje Mirosław Maciorowski: Kochamy ten ryk

Każdy, kto tylko raz był na zawodach żużlowych, mógł nie zapamiętać zawodników, jacy akurat startowali, ale na pewno zapamiętał dwie rzeczy, które stanowią o niewątpliwym uroku tego sportu: huk i zapach. Specyficzna woń spalonego w motocyklach metanolu zapada w pamięć. Ale prawdziwe dreszcze u kibica wywołują gnające z niebywałą prędkością motocykle i towarzyszący im wielki ryk. Wyciszenie go to bzdurny pomysł. To tak jakby z koszykówki usunąć rzuty za trzy punkty, a piłkarzom zakazać strzałów w "okienko" bramki rywala.

Jeszcze bardziej bzdurny jest sam powód wprowadzenia tłumików. Według unijnej dyrektywy mieszkańcy wspólnoty nie mogą być narażeni na hałas. Tyle że motocykle żużlowe nie jeżdżą ani po ulicach miejskich osiedli, ani wśród wiejskich zabudowań, lecz po szczelnie osłoniętej trybunami bieżni stadionu, zwykle położonego na ustroniu. A ludzie, którzy na niego przyszli, przyszli też po to, by tego ryku posłuchać.

Ale unijni biurokraci wiedzą lepiej i dlatego uszczęśliwili nas na siłę.

Podziel się