Czeszka Bara Jindrowa i Rosjanin Dmitrij Stratiewski w czerwcu raczej na pewno pojawią się we
Wrocławiu. Oboje są bowiem koordynatorami krajowych projektów "Ambasady kibiców". Polegają one na tym, że w mieście, w którym odbywają się mistrzostwa, powstają specjalne punkty mające pomóc w obsłudze fanów z poszczególnych krajów.
U nas w trakcie turnieju takie ambasady będą skierowane do Rosjan, Czechów i Greków. To bowiem ich drużyny narodowe podczas
Euro 2012 zagrają wraz z Polską na stadionie na Maślicach.
Nim jednak przyjadą do nas zagraniczni fani i piłkarze, miasto musi się odpowiednio do ich wizyty przygotować.
- Właśnie temu poświęcone są nasze spotkania. Chcemy wymienić się doświadczeniami i dowiedzieć, czego konkretnie oczekują nasi partnerzy. Jednocześnie sami przedstawiamy swoje plany, tak by móc ewentualnie wprowadzić jakąś korektę - tłumaczy Hanna Domagała, dyrektorka wrocławskiego biura Euro 2012.
Dimitrij Stratiewski z rosyjskiej "Ambasady kibiców" stwierdził z kolei: - Szacujemy, że podczas Euro do Wrocławia przyjedzie 8 do 10 tys. kibiców. Będą to głównie przedstawiciele klasy średniej. Z jednej strony chcemy widzieć, co ich tu czeka, z drugiej na pewno będziemy ich zachęcać do przybycia do Wrocławia.
Władze miasta liczą, że podczas Euro 2012 odwiedzi nas około 300 tys. kibiców. Jeśli wierzyć szacunkom Jindrowej i Sratiewskiego, są to jednak liczby grubo przesadzone. Przedstawiciele fanów sami mówili bowiem wczoraj o maksymalnie 20 tys. ludzi z obu krajów.
- Te liczby traktowałabym jako założenie wyjściowe. Przed nami jednak jeszcze dużo czasu i działań promocyjnych, więc fanów z Rosji Czech i Grecji będzie na pewno dużo więcej. Liczymy też oczywiście na Polaków i tych, którzy mają do Wrocławia stosunkowo blisko, np. z Niemiec - kończy Domagała.