Sprawdź nas na facebook.com/Sportpl » Na Facebooku odnośniki do profili czterech koszykarzy: Johna Rybaka, Johna DeGroata, Jerome'a Colemana i Nica Wisea - widnieją na koncie Waldemara Łuczaka, dyrektora sportowego Turowa Zgorzelec. Umieścił je tam Mateusz Jodłowski, jeden z polskich agentów koszykarskich, menedżer między innymi reprezentantów Litwy: Dariusa i Kristofa Lavrinoviców.
Kibice na forach internetowych spekulują, że Jodłowski w ten nietypowy sposób oferuje graczy Turowowi Zgorzelec. Równocześnie wyśmiewają tę sytuację. Takiego typu akcje marketingowo-reklamowe, mające na celu promocję i oferowanie swoich koszykarzy, nigdy w Polsce się nie zdarzyły.
- Mateusz Jodłowski może sobie robić, co chce, ja tego nie traktuję poważnie. Takich graczy jak ci wklejeni na moim profilu są miliony, nie popadajmy w paranoję. Choć z drugiej strony to dziwna i niespotykana sytuacja. Prosiłem Mateusza Jodłowskiego, żeby tego nie robił, no ale nie poskutkowało. Wklejone linki na pewno usunę - mówi dyrektor sportowy Turowa Waldemar Łuczak.
Jak sprawę komentuje sam Jodłowski. - Pisze pan źle o moich zawodnikach, więc nie będę z panem rozmawiał - stwierdził krótko.
Odnośniki do profili oferowanych przez Jodłowskiego graczy są widoczne dla wszystkich zalogowanych w portalu Facebook. Sytuacja z tak jawnym upublicznianiem oferowanych graczy nie jest normalną praktyką w
pracy agenta koszykarskiego. Przeważnie oferty wpływają do klubów za pomocą poczty elektronicznej, rzadziej faksem.
Normą jest także, że w Polsce informacje o nawet najdrobniejszych transferach są zazwyczaj pilnie strzeżone. Kluby nie chcą potwierdzać zainteresowania konkretnymi graczami, aby nie podbijać cen i najczęściej negocjacje utrzymują w tajemnicy. W nieco innej sytuacji są agenci, którzy czasami zdradzają niektóre informacje.
Jodłowski i Łuczak "padli ofiarą" nowoczesnych technologii, z których sami korzystają. Skrupulatnie śledzący wszystko co związane z Turowem fani zgorzeleckiego klubu w mig wyłapali informacje wymieniane pomiędzy oboma panami.