Marek Gancarczyk urazu doznał we wrześniowym spotkaniu z Koroną
Kielce. W 65. minucie tego meczu pomocnik Śląska zderzył się z obrońcą rywali Nikolą Mijailoviciem i poczuł ogromny ból w kolanie. Po spotkaniu okazało się, że skrzydłowy wrocławian zerwał więzadła krzyżowe i musi przejść operację. Gancarczyk w rundzie jesiennej już nie zagrał, a teraz po operacji przechodzi intensywną rehabilitację.
Najpierw zawodnik Śląska dwa miesiące leczył się we
Wrocławiu, ale potem pojechał do Krakowa na zabiegi do fizjoterapeuty Filipa Pięty. Jest on uznawany za jednego z najlepszych specjalistów od rehabilitacji w kraju, na stałe współpracuje z mistrzem Polski - Wisłą
Kraków.
- Zajęcia z nim bardzo mi pomagają i jestem z nich bardzo zadowolony. Filipa polecił mi lekarz, który przeprowadził mi operację kolana. Początkowo leczyłem się we Wrocławiu, ale tam nie było tak dobrych efektów. Podjąłem więc decyzję o zmianie. Rozmawiałem o tym z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem i otrzymałem jego zgodę - opowiada Gancarczyk.
Co ciekawe, zawodnik twierdzi, że za zabiegi w
Krakowie płaci z własnej kieszeni.
- Podczas leczenia we Wrocławiu za wszystko płacił Śląsk, ale teraz robię to ja - podkreśla Gancarczyk. - Tygodniowy koszt leczenia to około 1,5 tys. zł, nie licząc dojazdów do Krakowa. Dobrze, że przynajmniej mam w tym mieście rodzinę, więc nie dochodzą dodatkowe koszty związane z noclegiem - zauważa pomocnik Śląska.
Gancarczyk twierdzi, że całkowity koszt leczenia może wynieść ponad 10 tys. zł. Kwotę tę trudno jednak ostatecznie oszacować, gdyż wszystko zależy od tego, jak długo potrwa rehabilitacja. Zapytany, czy liczy na to, że Śląsk pieniądze mu zwróci, odpowiada: - Nie liczę na to, bo to była moja decyzja. Zdrowie jest dla mnie ważniejsze od pieniędzy - podkreśla.
W Śląsku zapewniają jednak, że wszystkie pieniądze kontuzjowanemu piłkarzowi oddadzą. Rzecznik Śląska Michał Mazur początkowo twierdził, że klub ciągle płaci za leczenie zawodnika. Jednak po pewnym czasie swoje stanowisko doprecyzował. - Być może jest taka potrzeba, aby Marek zakładał daną kwotę z własnej kieszeni, ale na pewno te pieniądze zostaną mu zwrócone. To, że klub płaci za leczenie piłkarza, wynika z jego kontraktu, i z tego zobowiązania się wywiążemy. Nam również zależy na tym, aby zawodnik jak najszybciej wrócił do zdrowia. Naprawdę nie ma tu żadnej sensacji - podkreśla Mazur.
Przypomnijmy, że Marek Gancarczyk jest jednym z tych piłkarzy, którzy nie podpisali jeszcze ze Śląskiem nowego kontraktu. Jego obecna umowa kończy się 30 czerwca tego roku, co oznacza, że już teraz piłkarz mógłby szukać nowego pracodawcy, podpisać z nim kontrakt i latem odejść za darmo. Z takiego rozwiązania skorzystał jego brat Janusz, który wcześniej podpisał umowę z Polonią
Warszawa. Ostatecznie Janusz Gancarczyk trafił na Konwiktorską już teraz, ponieważ oba kluby doszły do porozumienia w sprawie jego wcześniejszego transferu.
Pierwszy mecz Śląska
Już dziś Śląsk rozegra pierwszy sparing w okresie przygotowawczym. Wrocławianie zagrają w Kluczborku z I-ligowym MKS-em. Dla drużyny trenera Ryszarda Tarasiewicza będzie to pierwszy mecz po powrocie ze zgrupowania w Zieleńcu. Będzie to również jedno z dwóch spotkań towarzyskich przed wyjazdem na obóz na Cyprze. W piątek Śląsk zmierzy się w Tychach z Górnikiem Zabrze. Po tych spotkaniach Tarasiewicz wybierze kadrę na cypryjskie zgrupowanie i zdecyduje, czy z zespołem zostanie Japończyk Takafumi Akahosi.
michal.karbowiak@wroclaw.agora.pl