W Zieleńca trenuje 23 piłkarzy Śląska. Brakuje Marka Gancarczyka i Jarosława Fojuta, którzy przechodzą rehabilitację po kontuzjach. Niestety, w środę ze zgrupowania wyjechał Krzysztof Wołczek. 31-letni obrońca naciągnął mięsień prosty brzucha i wrócił do Wrocławia. Nie wiadomo, jak długa czeka go przerwa w treningach. Duże zainteresowanie wzbudza Japończyk Takafumi Akahoshi. Były piłkarz Urawa Red Diamonds trenuje ze Śląskiem od poniedziałku, a decyzje dotyczące jego
gry w Śląsku zapadną na początku lutego, po dwóch pierwszych sparingach - z MKS-em Kluczbork i Górnikiem Zabrze. Na razie trudno ocenić, czy zawodnik może okazać się wzmocnieniem Śląska. Szkoleniowcy i inni piłkarze mają problem, gdyż zawodnik mówi tylko w ojczystym języku.
- Jakoś się dogadujemy, trochę po angielsku, a trochę mową ciała. Chcieliśmy jednak, żeby dołączył do nas jeszcze przed sparingami, poczuł trochę atmosferę drużyny i zżył się z nią - tłumaczy drugi trener Tomasz Barylski.
Każdy dzień spędzony przez ekipę Śląska w Zieleńcu przebiega według wcześniej zaplanowanego harmonogramu. - Przyjechaliśmy tutaj przede wszystkim ciężko pracować. Na pewno nie jest łatwo, bo to najtrudniejszy okres dla piłkarza, ale
praca wykonana tutaj ma nam pomóc w rundzie rewanżowej w wywalczeniu jak największej liczby punktów - optymistycznie mówi obrońca Mariusz Pawelec.
Piłkarze Śląska treningi rozpoczynają już o 6.45 godzinnym truchtem lub szybkim marszem. Po śniadaniu piłkarze pracują nad wytrzymałością szybkościową lub siłą dynamiczną. W tym czasie organizmy piłkarzy cały czas monitorowane są przez specjalne testery, tak by trenerzy mogli każdemu z nich dobrać odpowiednią jednostkę treningową. Po południu zawodnicy mają zajęcia siłowe w hali, a na zakończenie dnia zajęcia rozciągające i rozluźniające oraz odnowę biologiczną.
- Pamiętam, jak przed rokiem zmieniliśmy trochę cykl przygotowań. I wtedy, po pierwszych zajęciach, usłyszałem od zawodników tyle przekleństw na swój temat, że pewnie przez resztę życia aż tak wielu nie usłyszę. Okazało się jednak, że tamta praca przynosi widoczne efekty podczas obecnych przygotowań i zawodnicy lepiej znoszą teraz większe obciążenia - zdradza Barylski, który cały czas trenuje z zawodnikami.
O tym, że na treningach nie jest lekko, świadczy fakt, iż nowy gracz Śląska bramkarz Marian Kelemen schudł już trzy kilogramy.
- Myślałem, że będzie gorzej. Kiedy grałem w Rosji i Niemczech [w Torpedo
Moskwa i Arminii Bielefeld - przyp. red.] było ciężej. Tam przygotowania w znacznej mierze opierały się na bieganiu i siłowni, a wszyscy piłkarze mieli jednakowe obciążenia. Podoba mi się, że w Śląsku zajęcia są bardzo zindywidualizowane. Dzięki temu czuję się naprawdę dobrze - opowiada obrońca Amir Spahić.
Podczas środowego treningu na sali część zawodników grała w koszykówkę. W tym meczu nieźle radził sobie bramkarz Wojciech Kaczmarek, mający 202 cm wzrostu. Prawdziwy pokaz koszykarskich umiejętności dali jednak obcokrajowcy. Bośniak Amir Spahic, Serb Vuk Sotirovic, Chorwat Ivo Vazgec i Słowak Marian Kelemen nie tylko dziurawili kosz celnymi rzutami, ale także imponowali wysokimi umiejętnościami technicznymi. Mało tego - dwóm ostatnim udało się przerzucić całe boisko i trafić! Najlepsze wrażenie zrobił jednak Amir Spahic. Bośniak trafiał jak natchniony niemalże z każdej pozycji.