Zainteresowanie postępem prac na Maślicach było spore. Ze specjalnie przygotowanej platformy można było z bliska obejrzeć to, co już wyłoniło się z ziemi. A na zainstalowanych tablicach przeczytać o kolejnych etapach powstawania stadionu, jego otoczeniu, dojeździe oraz wszystkich funkcjach, jakie ma spełniać, i nowoczesnych rozwiązaniach technicznych, w jakie zostanie wyposażony.
Po placu budowy oprowadzali chętnych pracownicy spółki Wrocław 2012, która nadzoruje powstawanie areny. Największą atrakcją dla kibiców był jednak przyjazd na Maślice piłkarzy Śląska Wrocław.
Vuk Sotirović, Amir Spahić i bramkarz Wojciech Kaczmarek przez blisko dwadzieścia minut podpisywali plakaty i pamiątkowe pocztówki, a fani robili sobie z nimi zdjęcia.
- Na takim stadionie jeszcze nie grałem - przyznał Kaczmarek. - Wiadomo, że jak na trybunach pojawi się 40 tysięcy kibiców, to musi robić wrażenie.
Amir Spahić ma nadzieję, że doczeka w Śląsku dnia, w którym drużyna zagra na nowym stadionie. - Euro to wielka sprawa dla Wrocławia i całego waszego kraju. Dzięki niemu powstaną nowoczesne stadiony, jak ten za mną. Chciałbym na nim zagrać, ale kontrakt ze Śląskiem mam jeszcze tylko na dwa lata, więc nie wiem, czy się uda - uśmiechał się Bośniak.
Vuk Sotirović zastanawiał się, czy występy Śląska w ekstraklasie będą w stanie zapełnić choćby w połowie stadion: - Idealnie by było, gdyby na mecze przychodziło około 20 tysięcy kibiców, tak jak na spotkania Lecha w
Poznaniu. Tak naprawdę wszystko zależeć będzie od celów, jakie postawi sobie klub. Jeśli będzie walczył o mistrzostwo, na pewno jest to możliwe.
Meczu na Maślicach nie mogą się też doczekać kibice. Gdy piłkarze pozowali do zdjęć, jeden z najmłodszych fanów szarpał mamę za rękaw: - Kiedy przyjdziemy tu na mecz? No kiedy?
- Przestań mnie męczyć, dopiero za trzy lata - odpowiedziała mama.