27-letni skrzydłowy podpisał trzyletni kontrakt z Legią, ale ważny od 1 lipca. Dzień wcześniej Ostrowskiemu skończy się umowa ze Śląskiem. Zgodnie z przepisami kontrakt z innym klubem mógł podpisać już w styczniu. I tak zrobił.
Na wieść o tym trener Śląska Ryszard Tarasiewicz zapowiedział, że nie weźmie piłkarza na obóz do Zieleńca (wyjazd w niedzielę) i nie będzie go wystawiał w ekstraklasie.
- To byłoby niezdrowe dla drużyny. Co powiedzieliby chłopcy, którzy mają tu jeszcze dwuletnie kontrakty? Gdybym stawiał na Krzyśka, mogliby się zastanawiać, po co w ogóle tu trenują, skoro
gra zawodnik, którego za trzy miesiące nie będzie. W ich oczach wyglądałbym jak śmieć, a nie trener - mówił Tarasiewicz.
Zobacz piękne trafienie Ostrowskiego w meczu z Wisłą » Śląsk był skłonny oddać Legii Ostrowskiego już teraz, ale za minimum 100 tysięcy euro.
Dyrektor sportowy Legii, Mirosław Trzeciak odpowiadał: - Od początku byliśmy przygotowani na ten transfer od czerwca, a nie już teraz. To ma być zmiana dla Piotra Rockiego, któremu latem kończy się umowa z Legią. Teraz nie mamy ani środków w
budżecie, ani miejsca w drużynie. Trener Jan Urban wiedział, że zimą odejdą Edson oraz Vuković, a jednak grali, bo byli w lepsi od innych. Wystawiał najlepszych bez względu na to, do kiedy będą w klubie. We
Wrocławiu są inne zwyczaje.
Talent Ostrowskiego eksplodował dopiero w rundzie jesiennej. W II lidze nie strzelił gola, w ekstraklasie jednego - w meczu z Wisłą. I miał trzy asysty.
Robert Błoński: Stał się pan ofiarą transferu do Legii. Krzysztof Ostrowski: Spokojnie. Wyjdziemy z tego obronną ręką. Każdy problem można rozwiązać. Jeśli nie trafię do Legii już teraz, na pewno zostanę wypożyczony. Do końca tygodnia wyjaśni się gdzie. Może to być ekstraklasa, może być I liga. Wybierzemy z menedżerem najmniejsze zło. Weźmiemy pod uwagę obozy przygotowawcze i poziom gry.
Jak pan skomentuje słowa i zachowanie trenera Tarasiewicza? - Rozumiem trenera. Rozmawialiśmy o tym przed propozycją Legii i lojalnie, w oczy zapowiedział mi, że zachowa się dokładnie tak jak zrobił. Nie mam mu tego za złe. Lepiej postawić na tych, którzy mają dłuższe umowy.
Trener Tarasiewicz zarzucił Legii, że nim poinformowała go o transferze, zamieściła informację w internecie. Dyrektor sportowy Legii, Mirosław Trzeciak, twierdzi, że nim wszystko się pojawiło, pan rozmawiał z trenerem Śląska. - Tak było. Informacja pojawiła się tuż po zakończeniu mojej rozmowy ze szkoleniowcem Śląska. Informacja przepłynęła za szybko, ale to była kwestia godzinnego poślizgu. To niedomówienie, a nie złośliwość.
Jak pan odbiera transfer do Legii? - Duże wyzwania, a ja je lubię. Mobilizują mnie do lepszej gry. To szansa na wspięcie się na futbolowe wyżyny i awans do reprezentacji.
Do reprezentacji mówi pan? Śmiały cel. - Trzeba być pewnym siebie i dążyć do najlepszego.
Zimą strzelił pan gole Wiśle Kraków. M.in. tego efektem był transfer do Legii? - Nie. Wtedy nic jeszcze nie było wiadomo. Zaczęliśmy rozmawiać na początku stycznia, wcześniej dochodziły mnie tylko słuchy o zainteresowaniu ze stolicy.
Dyrektor Trzeciak mówi, że ma pan zamienić w Legii Piotra Rockiego. Rezerwowego. - Jak przychodził, miał chyba grać. Nie wiem, co się stało, że mu nie wyszło. Idę z myślą, by walczyć o podstawowy skład. Chyba nie sprowadzają mnie do Warszawy na ławkę rezerwowych?
We Wrocławiu mówi się o panu, że jest słaby psychicznie i najmniejsze niepowodzenie pana załamuje. - Ciągnie się to za mną od czasów lubińskich. To stereotypy, które zaczęły się po Zagłębiu. Ludzie mnie nie znają, żyją tym co było kiedyś i dziwili się, że jesienią tak pozytywnie wypadłem w ekstraklasie. Teraz wszystko się zmieniło. Mam nadzieję, że w lipcu trafię do drużyny mistrza Polski. Jestem za Legią.