Otelul był zdecydowanie najtrudniejszym przeciwnikiem, z jakim lider
T-Mobile Ekstraklasy mierzył się podczas zimowego okresu przygotowawczego. Rywal wrocławian jest bowiem mistrzem Rumunii, a w tym sezonie zadebiutował w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów. W nich zawodnicy Otelulu walczyli z takimi zespołami jak
Manchester United,
Benfica Lizbona i FC Basel. W tym samym czasie Śląsk grał z kolei w Lidze Europejskiej, a z rozgrywek odpadł po meczach z rumuńskim Rapidem Bukareszt.
Tym razem wrocławianom udało się z silnym przedstawicielem rumuńskiej piłki zremisować. Co więcej, podopieczni trenera Oresta Lenczyka od początku starali się narzucić rywalom swój styl gry i w przekroju całego spotkania byli od nich lepsi. - Moim zdaniem zasłużyliśmy na zwycięstwo. Na boisku wykonaliśmy kawał dobrej roboty, wyglądaliśmy dobrze pod względem fizycznym, cały czas operowaliśmy piłką. Tego ostatniego wymagał od nas trener i wydaje mi się, że spełniliśmy jego oczekiwania - powiedział Słoweniec Dalibor Stevanović.
Już w czwartej minucie spotkania mógł on strzelić bramkę, ale po dobrym podaniu Jarosława Fojuta przegrał walkę z bramkarzem Otelulu. Niedługo później dobrą okazję miał Fojut, który strzelał głową po podaniu Mateusza Cetnarskiego z rzutu rożnego. Śląsk był dłużej przy piłce, częściej także atakował. Jedna z takich akcji przyniosła wreszcie wrocławianom gola. Po szybkiej kontrze piłka trafiła do Stevanovicia, ten zagrał prostopadle do Cetnarskiego, a pomocnik Śląska dał swojej drużynie prowadzenie.
Rumuni wyrównali zaledwie sześć minut po przerwie. Wówczas zamieszanie w polu karnym wrocławian wykorzystał Gabriel Viglianti. Od 62. minuty, kiedy na boisku pojawiło się dziesięciu nowych graczy Śląska, gra się nieco wyrównała i mimo kilku dobrych okazji z obu stron, wynik spotkania się nie zmienił.
- Przeważaliśmy nad Otelulem zarówno pod względem wyszkolenia technicznego, jak i organizacji gry. Szkoda tej straconej bramki, a właściwie sposobu, w jaki to się stało. Rywale wyrównali bowiem po dwóch naszych niefortunnych upadkach w polu karnym, na dodatek w momencie, gdy nic nie wskazywało na to, że tego gola stracimy - mówił po spotkaniu pomocnik Śląska Mateusz Cetnarski, który dodawał: - Cieszy nas to, że potrafiliśmy zagrać jak równy z równym z zespołem, który w tym sezonie występował w fazie grupowej Ligi Mistrzów z takimi tuzami jak Manchester United. Byliśmy zdecydowanie drużyną lepszą. Nie mówię, że dominowaliśmy przez całe spotkanie, ale graliśmy piłką i na pewno tym sparingiem zrobiliśmy zdecydowany krok do przodu - zakończył zawodnik.
Śląsk Wrocław - Otelul Galati 1:1 (1:0) Bramki: 1:0 Mateusz Centarski (27.) 1:1 Gabriel Viglianti (58.) Śląsk : Kelemen (62. R.Gikiewicz) - Socha (62. Wołczek), Pietrasiak (62. Celeban), Fojut (62. Pawelec), Mraz (62. Spahić) - Elsner (62. Sztylka), Kaźmierczak (62. Wasiluk) - Cetnarski (62. Ćwielong), Stevanović (62. Dudek), Sobota (62. Madej), Voskamp (52 Ł.Gikiewicz (72. Diaz)).
.