- Już w zeszłym roku wydaliśmy zalecenie dotyczące tego, co powinno zostać zrobione na obiekcie, by mogli tam przyjeżdżać kibice gości. Od tego czasu we
Wrocławiu na nowym stadionie nie zrobiono jednak nic. Nic dziwnego, że obiekt nie jest gotowy do przyjmowania fanów przyjezdnych - mówi przewodniczący Wydziału Bezpieczeństwa PZPN Andrzej Bińkowski, uzasadniając negatywną dla Śląska decyzję.
Wiemy, że Śląsk miał wsparcie samego prezesa PZPN Grzegorza Laty, który nalegał, aby wydać zezwolenie wrocławianom na organizowanie meczów bez kibiców gości. Jednak członkowie Wydziału Bezpieczeństwa nie ulegli sugestiom prezesa i postanowili inaczej.
Przypomnijmy, że Śląsk prosił PZPN o to, by wiosną na nowy stadion we Wrocławiu nie przyjeżdżali kibice gości, bo obiekt na ich przyjęcie nie jest gotowy. Brakuje na nim m.in. płotów i wygrodzeń, które oddzielałyby od siebie fanów gospodarzy oraz kibiców przyjezdnych. Tych wygrodzeń nie chciała instalować spółka Wrocław 2012, właściciel areny.
Jej przedstawiciele twierdzili, że obiekt już teraz przygotowywany jest do Euro w2012, a wówczas dodatkowe zabezpieczenia nie będą potrzebne i nie ma powodu, by wydawać na nie dodatkowe pieniądze.
Po wznowieniu rozgrywek Śląsk dwa pierwsze mecze ma rozegrać 18 lutego z Ruchem Chorzów a 26 lutego z wiceliderem Legią
Warszawa.
- Jesteśmy zaskoczeni decyzją PZPN, ale nie mamy innego wyjścia jak tylko wnieść sugerowane przez nich poprawki. Prawdopodobnie na czas spotkań ligowych na stadionie pojawi się lekka mobilna konstrukcja, która oddzieli od siebie fanów obydwu drużyn. Będzie ona przypominać tunel, który pozwoli przejść kibicom przyjezdnym z parkingu na swój sektor. Chcemy znaleźć takie rozwiązanie, które nie będzie wyrzucaniem pieniędzy w błoto i jednocześnie umożliwi szybki demontaż tych zabezpieczeń przed
Euro 2012 - tłumaczy Robert Pietryszyn, członek zarządu spółki Wrocław 2012, która jest właścicielem obiektu.
Gdyby spółka dodatkowych zabezpieczeń jednak nie zainstalowała, to Śląsk nie dostałby zgody na rozgrywanie spotkań ligowych na Maślicach. Dla wrocławskiego klubu oznaczałoby to konieczność powrotu na stary stadion przy ul. Oporowskiej. Taki ruch powodowałby ogromne straty, bo stary obiekt liczy tylko 8 tys. widzów, a drugi 43 tys.
Do tej pory Śląsk na nowej arenie zagrał dwa razy i za każdym razem jego spotkania oglądał komplet kibiców. Byli wśród nich także fani drużyn przyjezdnych, bo w pierwszych dwóch meczach wrocławianie zmierzyli się z Wisłą
Kraków i Lechią Gdańsk. Fani tych drużyn są z sympatykami Śląska zaprzyjaźnieni i oni siedzieli z nimi w jednym sektorze.
Nowy stadion do poprawki. Inaczej Śląsk tam nie zagra >>