Niespełna 20-letnia Joanna Wołosz przez wielu fachowców uważana jest za jedną z najzdolniejszych siatkarek młodego pokolenia. Pochodzi z Elbląga, gdzie zaczynała karierę w miejscowym Truso Elbląg. Później grała w Gedanii Gdańsk, z którą zdobyła m.in. mistrzostwo Polski juniorek w 2008 roku. Następnie trafiła do Impelu Gwardii; to wówczas o siatkarce zrobiło się głośno w całej Polsce. Młodziutka Wołosz poprowadziła Impel Gwardię do finału Challenge Cup, a trener
Jerzy Matlak powołał ją do
kadry.
Wołosz znalazła się także w reprezentacji, która w minionym tygodniu wyleciała do Tokio na mistrzostwa świata siatkarek. Będzie jedyną zawodniczką z Wrocławia na tej prestiżowej imprezie. Wcześniej trener Jerzy Matlak zrezygnował z dwóch innych gwardzistek - Mai Tokarskiej i Zuzanny Efimienko, choć obie były w szerokiej kadrze.
Przypomnijmy tylko, że Polki zadebiutują na turnieju meczem z Japonią (29 października, godz. 18.45 czasu japońskiego). Później zmierzą się kolejno z Serbią (30 października, godz. 15 czasu japońskiego), z Kostaryką (31 października, godz. 15 czasu japońskiego), z
Peru (2 listopada, godz. 15.30 czasu japońskiego) i z Algierią (3 listopada, godz. 15 czasu japońskiego). Przed rozpoczęciem turnieju nasze siatkarki rozegrają jeszcze w Japonii dwa zamknięte mecze sparingowe z Kanadą i Niemcami.
Cześć wszystkim! Pierwszy raz piszę
blog, więc bądźcie dla mnie wyrozumiali. Jestem właśnie po pierwszym treningu i po obiedzie. Cała podróż do Japonii przebiegła raczej spokojnie. Na początek był lot do Paryża, następnie dwie godzinki przerwy i jedenastogodzinna podróż do Tokio (tutejsza Narita).
Pierwsze wrażenia były niesamowite. Dookoła wieżowce, świetnie oświetlone, które naprawdę robią wrażenie. Pogoda jest idealna, nie za zimno, nie za ciepło. Największym problem na razie jest przestawienie się na tutejszy czas, ponieważ różni się on o 7 godzin od tego, który jest w Polsce i bardzo chce mi się spać, ale muszę wytrwać, żeby przespać spokojnie noc.
Pewnie jesteście ciekawi z kim jestem w pokoju? Moją współlokatorką jest Gośka Glinka, dogadujemy się bez problemu, wiec czego chcieć więcej? Ewentualnie więcej snu. To na razie tyle. Następna relacja za kilka dni.
Pozdrawiam Was serdecznie, trzymajcie mocno kciuki.
Aśka.
22 października, 2010 r., godzina 15.23 czasu japońskiego.