Sport.pl

Piłka nożna. Ekstraklasa: Ilijan Micanski - snajper specyficzny

Grzegorz Szczepaniak
31.03.2010 , aktualizacja: 01.04.2010 14:44
A A A Drukuj
Ilijan Micanski Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta Ilijan Micanski
Napastnik Zagłębia Lubin Ilijan Micanski jest objawieniem rundy wiosennej w piłkarskiej ekstraklasie. W pięciu meczach strzelił sześć bramek, a niektóre z nich mogłyby być ozdobą każdej ligi zagranicznej.
24-letni bułgarski snajper gra w Polsce od pięciu lat. W tym czasie występował w Amice, Lechu, Koronie Kielce, Odrze Wodzisław i Zagłębiu - w 67 meczach w ekstraklasie zdobył 20 bramek. Taka statystyka na kolana nie rzuca, a jednak o Micanskim mówi się bardzo wiele wszędzie, gdzie się pojawi. Jego dorobek trzeba uzupełnić o 26 bramek, które strzelił dla Zagłębia w ubiegłym sezonie na zapleczu ekstraklasy. W Bułgarii jako 19-latek miał niewiele gorszy dorobek, bo dla Pirinu 1922 Błagojewgrad zdobył 21 bramek.

Nigdy nie przekonał do siebie Franciszka Smudy, który nie chciał go w Lechu, a potem, gdy spotkali się w Lubinie, też nie był specjalnie zachwycony obecnością Bułgara w składzie. Sam Micanski również nie przepada za Smudą.

- Cóż, jesienią nie czułem poparcia trenera Smudy - nie kryje piłkarz. - Teraz jak najbardziej czuję, że trener Bajor na mnie stawia.

Jest poparcie - są bramki. Kiedy Micanski go nie czuje, gra przeciętnie i nie strzela. Wiatru w żagle nabiera, gdy nie ma wątpliwości, że jest pewniakiem do gry. Doskonale pokazuje to choćby jego historia w Lubinie, która układa się jak w kalejdoskopie. Do klubu sprowadził go Rafał Ulatowski, ale zdążyli spotkać się na kilku treningach i szkoleniowiec odszedł do pracy u boku Leo Beenhakkera. Dariusz Fornalak na Bułgara stawiał i ten strzelił w lidze i Pucharze Polski 19 goli. Potrzebował do tego jednej rundy.

Kolejny trener, Robert Jończyk, nie był nim zachwycony i Micanski wtedy nie strzelił żadnego gola. Co innego Orest Lenczyk. Ten uwierzył w talent Micanskiego i w nagrodę "dostał" od napastnika kolejnych sześć bramek. Andrzej Lesiak w ogóle nie był faworytem lubińskiej szatni. Bułgar za jego kadencji trafił raz w lidze i raz w Pucharze Polski, w meczu, w którym lubinianie ośmieszyli się w Kobylinie, a Lesiak stracił pracę. Przyszedł Smuda i znowu zaczęły się kłopoty. - Każdy ma taką samą szansę, wszystkich traktuję na równi - mówił wprawdzie "Franz", ale zdecydowanie wolał i stawiał na Traore.

Kiedy Smuda przekazywał pałeczkę Markowi Bajorowi, ten ostatni stwierdził, że będzie kontynuował pracę swego dotychczasowego szefa, ale pewne rzeczy widzi inaczej i zamierza je zmienić. Czy jedną z tych zmian miało być życzliwsze nastawienia do Micanskiego?

- Nie uważam, abyśmy z trenerem Smudą byli do niego źle nastawieni - przekonuje Bajor. - Znałem Ilijana jeszcze z pracy w Amice. Potem już z trenerem Smudą spotkaliśmy się z nim w Lechu. Wtedy byli lepsi od niego w składzie, więc Bułgar był wypożyczany. Według mnie gra ten, który jest w dobrej formie i wygrywa współzawodnictwo z rywalami do miejsca w składzie. Ilijan te kryteria spełnia, więc gra, i widać, jakie to przynosi efekty.

Tyle dyplomacji ze strony Bajora. Bliższy prawdy wydaje się być sam piłkarz, który przekonuje, że Smuda na niego nie stawiał. Dlaczego wolał innych? Trudno powiedzieć. Może uznał, że Bułgar jest za słaby na naszą ekstraklasę. Być może jednak zagadka sukcesów i niepowodzeń napastnika tkwi w czymś zupełnie innym - w jego psychice. Napastnik Zagłębia jest piłkarzem, który aby dobrze funkcjonować, potrzebuje silnych pozytywnych bodźców od swych autorytetów. Jeśli ich nie ma, to sobie nie radzi.

Bułgar jest natomiast pracowity, choć podatny na drobne urazy. - Rzeczywiście, za często zdarzają mu się absencje w treningach z powodu jakichś drobiazgów, ale dokuczliwych - mówi Bajor. - Jeśli jednak jest zdrowy, to podczas treningów pracuje doskonale i złego słowa nie powiem o jego zaangażowaniu.

Uśmiechnięty Micanski podbija serca kibiców, zwłaszcza pań. Lubią go koledzy z zespołu i dziennikarze. W polskiej lidze chce grać do momentu, w którym odniesie sukces i przekona wszystkich niedowiarków, że grać w piłkę potrafi. W obecnej dyspozycji jest na najlepszej drodze, aby tego dokonać. Akcja, po której strzelił gola Polonii Warszawa, została przez niektórych fachowców okrzyknięta najładniejszą w sezonie.

Grając tak dalej, może zrobić w Polsce prawdziwą furorę. Co będzie, jeśli ten cel osiągnie? - Przyjdzie czas na silniejszą ligę. Każdy chciałby się chyba sprawdzić na Zachodzie. Ja także - kończy Micanski.

Wszystkie akcje polskiej ligi na < a style="color:#378E03" href="http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/0,0.html"> Ekstraklasa.tv  »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się