Sport.pl

Kto będzie następcą Smudy w Zagłębiu?

Grzegorz Szczepaniak
25.11.2009 , aktualizacja: 25.11.2009 20:46
A A A Drukuj
Fot. Paweł Kozioł / Agencja Gazeta
Piłka nożna. Marek Bajor, trener z Niemiec, lub młody i zdolny polski szkoleniowiec to kandydaci do zastąpienia Franciszka Smudy na stanowisku trenera Zagłębia Lubin. Propozycje prezesa Jerzego Kozińskiego znają już członkowie rady nadzorczej, którzy podejmą ostateczną decyzję.
Franciszek Smuda objął Zagłębie w trakcie rundy jesiennej, gdyż jego poprzednik Andrzej Lesiak przegrywał z kretesem wszystkie mecze. Miarka się przebrała po kompromitującej porażce w Pucharze Polski z amatorami z Piasta Kobylin. Piłkarze nie chcieli pracować z Lesiakiem i coraz głośniej o tym mówili.

Władze KGHM, które wcześniej wyraźnie zmniejszyły środki wydawane na klub, postanowiły jednak sięgnąć do portfela i wyłożyć spore pieniądze, byle tylko drużynę przejął trener gwarantujący odbicie od dna. Kimś takim był pozostający bez pracy Franciszek Smuda i pod koniec sierpnia udało się z nim podpisać kontrakt. Nieoficjalnie wiadomo, że rocznie był on wart prawie milion złotych, ale opłaciło się. Zagłębie w pierwszym meczu ze Smudą na ławce zdobyło komplet punktów, powoli poprawiało grę, a ostatnio nie przegrało w trzech kolejnych spotkaniach. Uciekło też ze strefy spadkowej, choć nadal jest ona bardzo blisko.

Podpisując kontrakt w Lubinie, "Franz" zastrzegł jednak, że może odejść bez żadnych konsekwencji, jeśli tylko dostanie propozycję objęcia reprezentacji. Wiedział bowiem, że dni Leo Beenhakkera w Polsce są policzone i że jest faworytem kibiców na następcę Holendra. Choć dość długo nie był faworytem związkowych działaczy, to ostatecznie właśnie Smuda przejął reprezentację.

Po ogłoszeniu decyzji przez PZPN działacze Zagłębia od razu zaczęli ofensywę, chcąc skłonić Smudę i związek, aby trener do końca sezonu, czyli do maja 2010, łączył pracę z kadrą i w Lubinie.

- Ja Zagłębia na pewno nie zostawię, zawsze mogę być doradcą - mówił jeszcze przed powołaniem na stanowisko selekcjonera Smuda.

Po nominacji nieco zmienił ton. - Moi współpracownicy tu zostają, praca będzie kontynuowana, ale skoro jest zasada, że nie łączy się pracy w klubie z pracą z kadrą, to nie można tego robić. Zasad trzeba przestrzegać - tłumaczył Smuda przed ostatnim zgrupowaniem reprezentacji.

Kiedy "Franz" był na zgrupowaniu, zajęcia w Lubinie prowadził jego asystent Marek Bajor. Pracował według planu Smudy, ale na tyle dobrze, że lubinianie nie przegrali w Kielcach, a mieli szansę na korzystniejszy wynik niż remis, gdyby sędzia podyktował dla nich dwa ewidentne rzuty karne.

Marek Bajor nie czuje się jednak faworytem do schedy po Smudzie. - Niestety, nie mam uprawnień i sporo mi brakuje, aby spełnić wszystkie wymogi formalne licencji - mówi Bajor. - Nie mam w dorobku samodzielnej pracy z żadnym zespołem, a potrzebuję minimum rocznego stażu. Robię oczywiście te uprawnienia. Praca w Lubinie to na pewno bardzo ciekawa propozycja, ale liczę się z tym, że jeśli przyjdzie tu inny trener, to sam dobierze sobie asystenta i to wcale nie muszę być ja - zastrzega.

Inaczej kandydaturę Bajora widzi prezes Koziński. Asystent Smudy jest wymieniany na pierwszym miejscu wśród kandydatów na stanowisko trenera Zagłębia.

- Pracujemy już razem jakiś czas, poznaliśmy się - mówi Jerzy Koziński. - Trener Bajor ma dobry kontakt z zawodnikami, jest akceptowany, bardzo pracowity i myślę, że warto dać mu szansę. Problemy formalne można rozwiązać tymczasową licencją i sądzę, że PZPN nie będzie tu robił problemów. W końcu zabrali nam trenera.

Decyzję o zatrudnieniu szkoleniowca podejmie jednak rada nadzorcza Zagłębia. Prezes Koziński musi jedynie przedstawić jej propozycje. Kandydatury są trzy: obok Bajora prezes zaproponował trenera z Niemiec oraz szkoleniowca młodego pokolenia z Polski.

- Ich nazwisk nie będę na razie wymieniał publicznie. Potwierdzam jedynie, że rzeczywiście są trzy konkretne osoby, które zaproponowaliśmy radzie nadzorczej i teraz czekać będziemy na decyzję.

Ta zapadnie zapewne tuż przed świętami Bożego Narodzenia albo około Nowego Roku.

- Nie ma potrzeby się spieszyć, bo przecież trener Smuda pracuje w Lubinie do 15 grudnia - kończy Jerzy Koziński.

Podziel się