Sport.pl

Ekstraklasa: "Polityczne naciski", czyli jak Zagłębie Lubin dyrektora sportowego zwalniało

Artur Brzozowski
03.07.2009 , aktualizacja: 05.07.2009 12:48
A A A Drukuj
Prezes Paweł Jeż obronił dyrektora Jakuba Jarosza, ale sam stracił stanowisko Fot. Paweł Kozioł / AG Prezes Paweł Jeż obronił dyrektora Jakuba Jarosza, ale sam stracił stanowisko
Tylko przez dwa dni Jakub Jarosz nie był dyrektorem sportowym Zagłębia Lubin. Przed definitywną dymisją obronił go prezes klubu Paweł Jeż, który odważył się sprzeciwić politycznym naciskom. Sprawa była tym bardziej skomplikowana i naciągana, że to właśnie Jarosz przygotowywał w zasadzie wszystkie transfery przed sezonem, doprowadzając do podpisania umowy z dwoma Portugalczykami.

Fot. Mieczys3aw Michalak???????
W ciągu kilku ostatnich dni u beniaminka Ekstraklasy Zagłębiu Lubin doszło do kuriozalnej sytuacji. 30 czerwca upływał termin ważności kontraktu dyrektora sportowego Jakuba Jarosza. W Lubinie zadecydowano, że umowa nie zostanie przedłużona i Jarosz odejdzie z Zagłębia.

Ale to już postanowiono poza klubem, gdyż w klubie zawsze dużo do powiedzenia mieli lokalni politycy.

Jarosz narzekał: - Nie wiem, jakie były powody mojego zwolnienia. (...) Czuję jednak rozgoryczenie co do sposobu, w jaki się ze mną pożegnano.

Na miejsce Jarosza nominowano - przygotowanego już na to stanowisko - Dariusza Machińskiego, byłego prezesa Miedzi Legnica oraz członka zarządu Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej. Ale Machiński funkcję dyrektora sportowego Zagłębia pełnił... dwa dni.

I wybuchła awantura. Nominacji przeciwstawił się bowiem prezes klubu Paweł Jeż - nie widział merytorycznych podstaw do pozbycia się młodego dyrektora. Sprawa była tym bardziej naciągana, że to właśnie Jarosz przygotowywał w zasadzie wszystkie transfery przed tym sezonem, doprowadzając do podpisania umowy z dwoma Portugalczykami. A przede wszystkim to on prowadził rozmowy dotyczące pozyskania Brazylijczyka Arthuro, napastnika z ciekawą przeszłością, który może zostać piłkarzem Zagłębia.

Pod koniec tygodnia w Lubinie odbyły się decydujące rozmowy. Jeżowi udało się postawić na swoim i ostatecznie Jarosz zostaje w Zagłębiu na dotychczasowym stanowisku. Podpisał nowy, dwuletni kontrakt. A dla Machińskiego, który przez dwa dni był dyrektorem sportowym, stworzono nową funkcję - dyrektora zarządzającego i pełnomocnika zarządu do spraw rozwoju i sportu.

Oczywiście oficjalnie nikt z Zagłębia nie potwierdzi, że wydarzenia z ostatnich kilkudziesięciu godzin miały taki kuriozalny przebieg. Bo klub dba o pozytywny wizerunek i podaje tylko optymistyczne informacje.

Lech pokonał Zagłębie w sparingu - czytaj tutaj »


Podziel się