Od wtorku piłkarze Śląska przygotowują się do hitowego meczu z Legią
Warszawa, który w niedzielę zostanie rozegrany na Stadionie Miejskim we
Wrocławiu. Obie drużyny są wymieniane jako główni kandydaci do tytułu. Po 18. kolejkach Śląsk jest liderem i ma pięć punktów przewagi nad klubem ze stolicy.
Z powodu gorączki we wtorkowych zajęciach nie wziął udziału kapitan wrocławskiego zespołu Sebastian Mila. W środę piłkarz pojawił się już w klubie i jak przekonywał po porannym treningu, z jego zdrowiem wszystko jest już w porządku.
Mila zdaje sobie sprawę, że pojedynek z Legią może okazać się niezwykle istotny w kontekście walki o mistrzostwo Polski.
- To na pewno będzie ważne spotkanie. Warto byłoby je wygrać, bo wtedy można odskoczyć w tabeli bezpośredniemu konkurentowi do tytułu. Trzeba być też świadomym, że przy jakimś niekorzystnym dla nas wyniku, w dalszym ciągu pozostajemy w walce o najwyższe cele - mówi pomocnik Śląska i przekonuje: - W meczu z Legią nie będzie kalkulacji. Będziemy chcieli to spotkanie wygrać, tak samo jak z Ruchem Chorzów. Teraz trzeba już wiedzieć, że jeden punkt w tej chwili może dawać już niewiele.
Kapitan lidera
T-Mobile Ekstraklasy twierdzi, że odejście z Legii w tak krótkim czasie trzech ważnych graczy, nie odbije się negatywnie na formie zespołu. Przeciwko Śląskowi zagra już najprawdopodobniej nowy napastnik, Hiszpan Nacho Novo, który przez wiele lat występował w szkockim
Glasgow Rangers. Możliwe, że Legia w najbliższym czasie zostanie jeszcze wzmocniona. Klub prowadzi bowiem rozmowy na temat pozyskania dwukrotnego króla strzelców ligi greckiej - Argentyńczyka Ismaela Blanco, oraz nigeryjskiego obrońcy Ugochukwu Ukaha, który gra obecnie w Widzewie
Łódź.
- Legia pozwala sobie na ściągnięcie takich piłkarzy, o których inne kluby w Polsce mogą tylko pomarzyć. To tak mocna drużyna, że nie można powiedzieć, że została osłabienia. Nie podejrzewam też, żeby trener Skorża miał jakiś wielki problem z wkomponowaniem nowych zawodników do zespołu, bo to solidni gracze - tłumaczy Mila.