W ostatniej kolejce Śląsk zremisował z Ruchem Chorzów 1:1. Gdyby nie bramka stracona w końcówce spotkania, to wrocławianie mieliby nad największym rywalem w walce o tytuł - Legią już siedem punktów przewagi, co byłoby bardzo solidną zaliczką w perspektywie wyjątkowo krótkiej, bo trwającej dwa i pół miesiąca rundy wiosennej.
- Widocznie byłoby wtedy za pięknie. Mam nadzieję, że więcej punktów w ten sposób już tracić nie będziemy - mówi Dariusz Pietrasiak, stoper Śląska. - Bardzo chcemy wygrać z Legią, bo zwycięstwo z tak silnym przeciwnikiem podbudowałoby nas psychicznie i dodało pewności siebie. Ale trzeba pamiętać, że po tym meczu pozostanie nam jeszcze 11 kolejek, w których jest bardzo dużo punktów do zdobycia, ale i do stracenia. Musimy być czujni - dodaje obrońca wicemistrzów Polski.
Pietrasiak twierdzi, że choć Legia straciła ostatnio trzech podstawowych zawodników: Ariela Borysiuka, Macieja Rybusa i Marcina Komorowskiego, to w dalszym ciągu jest to jeden z najpoważniejszych kandydatów do mistrzostwa Polski.
- Staramy się nie skupiać na tym co dzieje się w Legii. Liczymy na to, że uda nam się zagrać dobre spotkanie, a wtedy nie będzie ważne, kto zagra po drugiej stronie. Legia zawsze jest groźna. To, że przegrała w Zabrzu może nie jest dla mnie jakimś wielkim zaskoczeniem, bo tam zawsze gra się bardzo trudno - podkreśla 32-letni defensor lidera
T-Mobile Ekstraklasy i przekonuje, że w walce o tytuł ostatniego słowa nie powiedziały jeszcze Polonia, Lech, Wisła i Ruch.
- Nie możemy oglądać się na rywali. Musimy skoncentrować się na tym, żeby w najbliższych meczach nasza gra była lepsza niż do tej pory. Jesteśmy pierwsi w lidze i wiemy, że kibice oczekują od nas zwycięstw, jednak zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić - kończy Pietrasiak.