Mila znalazł się w gronie 22 piłkarzy powołanych na towarzyski mecz z Portugalią, który odbędzie się w 29 lutego na Stadionie Narodowym w
Warszawie. Dla biało-czerwonych będzie to jeden z ostatnich sprawdzianów przed mistrzostwami Europy.
Powołanie dla Mili jest pewnego rodzaju zaskoczeniem, gdyż wcześniej selekcjoner
Franciszek Smuda nie był wielkim zwolennikiem umiejętności kapitana Śląska. Twierdził, że piłkarz dobrze wie, jakie elementy
gry musi poprawić, żeby znaleźć się w szerokiej kadrze. Selekcjoner największe zastrzeżenia miał do dynamiki oraz gry defensywnej Mili. W grudniu ubiegłego roku Smuda powołał pomocnika wicemistrzów Polski na zgrupowanie do Turcji, ale w tej kadrze znaleźli się tylko piłkarze występujący w polskiej lidze.
- Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie podczas zgrupowania w Turcji. Widziałem, że robił wszystko podczas zgrupowania, aby zakwalifikować się na mistrzostwa. Obserwowałem go jednak wtedy na tle młodzieży, która została powołana na tamto zgrupowanie w Turcji. Dlatego chcę się mu teraz przyjrzeć, jak wygląda na tle podstawowej reprezentacji - tłumaczy w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Smuda.