Żeby o tym poinformować, wiceprezydent Wrocławia Michał Janicki oraz Robert Pietryszyn z zarządzającej stadionem spółki Wrocław 2012 zwołali wczoraj specjalną konferencję prasową. Dziennikarze dowiedzieli się, że oprócz herbaty kibice dostaną też specjalne wkłady do ogrzania dłoni. Dzięki temu nie zmarzną.
Herbaty będzie aż pięć tysięcy litrów - zapowiedział, trzymając kubek w ręku, Robert Pietryszyn. A wiceprezydent Janicki wytłumaczył, że tę strategiczną decyzję podjęto, by zachęcić wrocławian do przyjścia na mecz całymi rodzinami: - Śląsk walczy przecież o mistrzostwo Polski. Mamy nadzieję, że teraz kibice ruszą do kas.
Ale na razie kolejek przed nimi nie ma. Na inaugurujący piłkarską wiosnę sobotni mecz z Ruchem Chorzów zajętych jest jedynie 9 tys. miejsc (bilety + karnety). Niewiele, biorąc pod uwagę to, że jesienne spotkania z Wisłą
Kraków i Lechią Gdańsk oglądał komplet 43 tys. widzów. Powodów tego spadku zainteresowanie jest kilka: 1. większość kibiców nowy stadion już widziała; 2. przeciwnik nie jest tak atrakcyjny jak ci jesienni; 3. Śląsk nie ma jeszcze licencji PZPN na rozgrywanie meczów na nowym stadionie (ma ją dostać dopiero dziś).
Przede wszystkim jednak wciąż szwankuje system dystrybucji biletów. Od jesieni zupełnie go nie poprawiono, a przypomnijmy, że sprzedaż wejściówek odbywała się z problemami. Wielu kibiców stało po nie godzinami w monstrualnych kolejkach. Można je było kupić w zaledwie dwóch miejscach - przy Stadionie Miejskim i starym obiekcie przy ul. Oporowskiej. A w internecie dostępne były jedynie bilety normalne, a i tak by je nabyć, trzeba było najpierw wyrobić Kartę Kibica.
Do dziś nic się nie zmieniło.
Podczas wczorajszej konferencji problem fatalnej dystrybucji biletów w ogóle nie został poruszony. Pietryszyn właściwie nie odniósł się także do tego, że na organizację meczu z Ruchem na Stadionie Miejskim nie zgadza się ani
policja, ani straż pożarna. Wiceprezydent Janicki uspokoił jednak, że na pewno się on odbędzie, choć raczej bez kibiców gości, bo sektor dla nich nie zostanie przygotowany.
Janicki nie zdążył jednak odpowiedzieć na pytanie, po co miasto angażuje się w rozdawanie herbaty, skoro większym problemem jest dystrybucja biletów. Uniemożliwił mu to rzecznik magistratu Paweł Czuma: - Proszę nie mylić pojęć. Herbata będzie rozdawana kibicom, którzy przyjdą na mecz, a nie tym, którzy będą stali w kolejkach po bilety - odparował i po chwili zakończył spotkanie.
O to, czy jest szansa na poprawę dystrybucji biletów, zapytaliśmy więc prezesa Śląska Piotra Waśniewskiego: - Dodatkowe punkty sprzedaży planujemy uruchomić dopiero za kilka miesięcy. Sprawa jest o tyle trudna, że wymaga dodatkowych inwestycji infrastrukturalnych i porozumienia z właścicielami obiektów, w których bilety będą sprzedawane. Zresztą wstępnie jesteśmy już dogadani z sześcioma takimi punktami w atrakcyjnych lokalizacjach. Poza tym nie jesteśmy właścicielem elektronicznego systemu sprzedaży wejściówek, dostarcza go nam spółka Wrocław 2012. A w internecie nadal będziemy sprzedawać bilety wyłącznie posiadaczom Karty Kibica, bo tylko taka osoba jest w pełni zidentyfikowana. Na inny wariant nie pozwala nam polskie prawo.
Na poprawę dystrybucji trzeba więc poczekać. Na razie kibicom musi wystarczyć herbata.