We wczorajszym meczu trener Lenczyk mocno rotował składem, a zmiany następowały co pół godziny. Tym samym na boisku pojawili się niemal wszyscy piłkarze Śląska. Początek meczu bardzo dobrze ułożył się dla wicemistrzów Polski. Wrocławianie byli zespołem lepszym, a swoją przewagę udokumentowali w trafieniem w 22. minucie. Bramkę głową po podaniu Dariusza Sztylki zdobył Piotr Celeban. Później jednak do siatki trafiali już tylko piłkarze z Czech.
- Trafiliśmy na przeciwnika, który bardzo dobrze biegał, walczył i grał na pograniczu faulu. My graliśmy dwoma-trzema grupami. Pozmienialiśmy trochę ustawienie, żeby zobaczyć, jak będą prezentowali się zawodnicy z przeciwnikiem mimo wszystko dobrym. I jeżeli w pierwszej połowie wiatr przeszkadzał w normalnej grze, to okazało się, że po stracie gola z rzutu karnego - absolutnie problematycznego, w naszą grę wkradła się pewna nerwowość - stwierdził trener Orest Lenczyk w rozmowie z oficjalną internetową stroną klubu: www.slaskwroclaw.pl
- To, co ważne w tym momencie, to chłopcy powalczyli, podjęli rękawice, nie dawali się. Później stracili bramkę w sytuacji, w której popełnił błąd stoper. Przy wymianie sześciu zawodników mieliśmy przewagę, ale nadzialiśmy się na kontrę jak zwykle i przeciwnik strzelił nam trzecią bramkę - dodał szkoleniowiec Śląska.
Jutro piłkarze lidera
T-Mobile Ekstraklasy zmierzą się z mistrzem Czech i uczestnikiem fazy grupowej Ligi Mistrzów - Viktorią Pilzno. Trener wicemistrzów Polski bardzo poważnie podchodzi do tego spotkania. - Dobrze, że w meczu z Teplicami nie wyeksploatowaliśmy wszystkich zawodników. Bardzo nam zależy na najbliższym meczu z Viktorią. W poniedziałek odpoczniemy i z drużyną z Pilzna zagramy w takim składzie i ustawieniu, który da nam większą szansę na zgrywanie zawodników - zakończył Lenczyk.