- Poczekam kilka dni i jeżeli Superpucharu nie będzie, przenosimy mecz z Portugalią do Wrocławia - stwierdził Lato na łamach
"Przeglądu Sportowego"..
Przypomnijmy, że 11 lutego na Stadionie Narodowym miał się odbyć mecz o Superpuchar Polski między Wisłą Kraków, a Legią
Warszawa. To spotkanie miało być piłkarskim otwarciem największej polskiej areny Euro 2012 oraz testem przed hitowym towarzyskim pojedynkiem
Polska -
Portugalia zaplanowanym na 29 lutego. Problem w tym, że mecz o Superpuchar jest zagrożony, a na jego organizację nie zgodziły się władze Warszawy. Zastrzeżenia w sprawie spotkania zgłosiły bowiem straż pożarna, sanepid i
policja. Odwołanie od tej decyzji zapowiedziała już Ekstraklasa S.A ,czyli organizator meczu.
Problemy na Narodowym są różne: od braku trawy, po wystające przewody elektryczne. Poza tym na stadionie podczas pierwszego spotkania trudno byłoby rozdzielić kibiców Wisły i Legii, bo obiekt nie jest na to przygotowany. Konfliktu fanów obu drużyn najbardziej obawia się policja.
Oczywiście podczas spotkania Polska - Portugalia takiego problemu by nie było, ale mimo to PZPN łączy ze sobą organizację obu spotkań. Jak mówi
Grzegorz Lato: - Nie chcę przeżywać za trzy tygodnie tego, przez co teraz przechodzą władze Ekstraklasy. Przecież my również negocjujemy z Narodowym Centrum Sportu i również mamy zapewnienia, że wszystko związane z organizacją meczu będzie zapięte na ostatni guzik. To ja już widzę, ile warte są takie zapewnienia. Jeżeli Superpucharu faktycznie nie będzie, to przenosimy się do Wrocławia
Deklaracje prezesa PZPN należy traktować jednak z pewną ostrożnością. To czy jego związek będzie mógł przenieść mecz reprezentacji zależy bowiem od zapisów umowy, która została podpisana między Narodowym Centrum Sportu, a PZPN-em. Pewne jest, że według jej zapisów NCS zapłaci związkowi 750 tys. zł jeśli mecz kadry Franciszka Smudy nie odbędzie się na największej polskiej arenie Euro 2012.