Występ Dwaliszwilego od pierwszych minut był niespodzianką - piłkarz nie mógł w pełni przepracować okresu przygotowawczego, bowiem doznał urazu w ostatnim spotkaniu swojej byłej drużyny - Maccabi Hajfa. Na dodatek w debiucie Gruzin wystąpił na lewej stronie pomocy, której się obawiał. - Rozmawiałem z nim na ten temat. Nie jest to jego ulubiona pozycja, ale jeśli przyjdzie nam grać trójką napastników, to widzę go z lewej strony - mówił w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Jacek Zieliński. W ataku trener Polonii postawił na sprawdzonego Edgara Caniego.
Dwaliszwili przebywał na boisku przez 79 minut, zanim zastąpił go Paweł Wszołek. W tym czasie Gruzin był aktywny, nie unikał
gry. To głównie lewą flanką, na której grał, poloniści atakowali na bramkę rywali. Dwaliszwili mógł strzelić nawet bramkę, ale jego strzał z linii bramkowej wybił obrońca ŁKS.
Gruzin zaliczył 14 podań celnych przy sześciu niecelnych. Raz zdołał odebrać piłkę, ale dwukrotnie tracił futbolówkę. Wygrał także trzy pojedynki. Co ciekawe ani razu nie faulował i nie był faulowany. Występ Gruzina był obiecujący, bo ciekawie wyglądała też jego współpraca z Canim.
Debiut zaliczył także Baruchjan, który pojawił się na murawie w 71. minucie - Izraelczyk zastąpił Bruno. Także mógł strzelić pierwszego gola w barwach nowego klubu, ale w decydującym momencie źle przyjął piłkę. Wszystkie sześć podań, które wykonał były celne. Raz był faulowany.