W piątek rusza runda wiosenna T-Mobile Ekstraklasy. Pierwszym meczem 18. kolejki jest wyjazdowe spotkanie Polonii
Warszawa z ŁKS
Łódź. Polonia zajmuje obecnie trzecie miejsce w tabeli i wciąż ma szanse na zdobycie mistrzostwa Polski.
Konrad Mazur: Czy wobec problemów Legii, Polonia ma szansę wyskoczyć zza pleców rywala i zająć na koniec sezonu wyższe miejsce?Bogusław Kaczmarek: Bezpośrednie mecze Polonii z drużynami absolutnej czołówki, wypadają - oprócz wpadki ze Śląskiem
Wrocław [przegrana 0:4] - na korzyść drużyny Zielińskiego [1:1 i 1:0 z Wisłą, 2:1 z Legią, 1:0 z Ruchem i 1:0 z Lechem]. To ważne w kontekście walki o mistrzowski tytuł. Według mnie kadry Polonii i Legii są bardzo wyrównane i o podobnej do siebie klasie. Nie wyolbrzymiałbym sprawy odejścia Rybusa i Borysiuka. Legia to bardzo mądrze zarządzany klub, o niezwykle silnym wsparciu ze strony własnej akademii piłkarskiej. Młodzież tam trenująca może szybko zastąpić sprzedanych graczy. Wracając do istoty pytania - jestem zdania, że Polonia jest mocną drużyną i na koniec sezonu może być wyżej od Legii w ligowej tabeli.
Wspomniał pan o silnej, wyrównanej kadrze Polonii. W środku pomocy trener Zieliński może wystawić aż sześciu graczy: Jodłowca, Trałkę, Piątka, Jeża, Baruchyana, także Bruno. Czy można powiedzieć, że to kłopot bogactwa?- Można to tak ująć, ale z tego, co mi wiadomo, nowi gracze nie okazali się wielkim wzmocnieniem. Ważną kwestią będzie to, czy pozyskani zawodnicy zaadaptują się do nowych warunków. Pańscy koledzy pisali, że zakupy pilotował sam Józef Wojciechowski. Na dzień dzisiejszy nie są oni gotowi do gry w pierwszym składzie. Polonia chce grać jednym napastnikiem, a jak na razie Gruzin Dwaliszwili przegrywa walkę o miejsce w jedenastce z Canim.
Po przyjęciu posady Zieliński stwierdził, że dopiero wiosną kibice zobaczą zespół, który spełniać będzie jego założenia - Polonię "made by Zieliński". Czy Pana zdaniem, wiosną ta drużyna będzie grała lepiej niż w pierwszej rundzie?- Wielkim bogactwem Polonii jest osoba Jacka Zielińskiego, jego wiedza i doświadczenie. Szkoleniowiec doskonale zna swoich graczy, z kilkoma pracował jeszcze podczas swojej pierwszej kadencji przy Konwiktorskiej. Powrócę jeszcze do kwestii transferów - nie wiem czy możemy nazwać Polonię "produktem Zielińskiego", skoro to prezes suwerennie zadecydował o kupieniu Dwaliszwiliego i Baruchyana... Wojciechowski zatrudnił Włodzimierza Lubańskiego i Kazimierza Jagiełłę, zwolnił ich po niedługim czasie i sam zadecydował o tym, kogo kupi. No, ale skoro Zieliński zaakceptował kandydatury tych graczy, musiał być z nich zadowolony.
Kto ma największe szanse na zdobycie mistrzostwa?- W przeciwieństwie do Polonii, w Śląsku przeprowadzono transfery zawodników, o których zabiegał sam trener Lenczyk. We
Wrocławiu mają spokój - nikt z zespołu nie ubył, doszło dwóch piłkarzy mogących od razu grać w pierwszym składzie. Zastanawiam się jednak czy Śląsk wytrzyma tak długi wyścig o tytuł. Są uzależnieni od formy Sebastiana Mili - to on dogrywa kluczowe podania, uspokaja grę w środku, wykonuje stałe fragmenty gry - ale od dłuższego czasu ma kłopoty zdrowotne. Nie wiem kto mógłby go godnie zastąpić w razie kontuzji. Może Cetnarski? Chłopak wraca do optymalnej formy.